Przegraliśmy z Szombierkami 0:1. Paweł Bartoszek: można było pokusić się o zwycięstwo

W 8. kolejce IV ligi przegraliśmy w Bytomiu z Szombierkami. Ulegliśmy liderowi tabeli 0:1.

 

W pierwszej połowie grę kontrolowali gospodarze, ale w zasadzie nie wykreowali sobie żadnej stuprocentowej sytuacji. Szombierki miały groźne okazje do zdobycia gola, ale spełzały na niczym. Nasza drużyna była zamknięta na swojej połowie boiska i próbowała grać z kontrataku. Po przerwie nasi gracze byli znacznie odważniejsi i do pewnego momentu przeważali nad gospodarzami, wygrywając walkę o środek pola i stwarzając okazje do zdobycia bramek. Niestety, brakowało ,,ostatnich podań”, a piłki spod nóg naszych zawodników znajdujących się w polu karnym rywali wybijali bytomianie. Gdy do końca meczu zostało już tylko dwadzieścia minut, goście, niesieni dopingiem, przejęli inicjatywę i zaczęli atakować. Nasi gracze, wraz z każdą mijającą minutą, cofnięci byli coraz bardziej. Głęboko ustawiony zespół próbował jednak przejmować piłki i błyskawicznie kontratakować. W 86. minucie w sytuacji sam na sam z golkiperem Szombierek znalazł się Alan Jaworski, ale piłka, którą uderzył, trafiła wprost w bramkarza. Gospodarze szybko wznowili grę, przedostali się pod nasze pole karne i zdobyli jedyną w tym spotkaniu bramkę, trafiając do siatki po rykoszecie.

Nasz lewy obrońca, Paweł Bartoszek, mówił po tym spotkaniu o irytacji, która spotkała ich po końcowym gwizdku arbitra. Wskazał też przyczynę tracenia goli w ostatnich minutach meczów.

– Na pewno jesteśmy wkurzeni, bo już któryś raz tracimy gola w końcówce. Widać, że wystarczająco nie koncentrujemy się aż do końcowego gwizdka. Przeciwnicy to wykorzystują i strzelają bramki. My tych goli nie strzelamy i dlatego wyjeżdżamy z Szombierek bez punktów. Mogliśmy dziś spokojnie dowieźć do końca co najmniej remis, a nawet można było pokusić się o zwycięstwo.

Paweł Bartoszek, mimo że przegraliśmy, znajduje też pozytywy.

– Tak naprawdę dzisiaj źle nie wyglądaliśmy. Myślę, że z każdym następnym przeciwnikiem możemy wygrać: czy to będzie lider, czy przedostatnia drużyna, czy ze środka tabeli. Z każdym możemy walczyć o trzy punkty.

Początki meczów wyjazdowych w wykonaniu naszego zespołu nie są najlepsze. Dlaczego?

– Na początku każdego z meczów wyjazdowych dotyka nas nerwowość. Możliwe, że bierze się ona z nieznania terenu oraz zawodników drużyny przeciwnej – zakończył Paweł Bartoszek.

About Tomasz Nowakowski

Student filologii polskiej, pasjonat piłki nożnej, kibic Znicza Kłobuck.

View all posts by Tomasz Nowakowski →