Historia

WSTĘP i podziękowania!

Książka ta opisuje powstanie klubu, jego początki, sukcesy i porażki. Mam nadzieję, że choć trochę przybliży ona sympatykom piłki w Kłobucku jego historię i losy klubu. Wielkie podziękowania chciałbym przekazać Panu Janowi Szczypiorowi za uporządkowanie początków historii klubu, dzięki temu mogłem w uporządkowany sposób przedstawić losy tworzenia zespołu i kłobuckiej piłki. Chciałbym także podziękować Panu Krzysztofowi Nowakowi, wieloletniemu prezesowi klubu za uaktualnienie niektórych wiadomości z lat 80-tych i początków 90-tych.

Mam nadzieję, że choć w małym stopniu książka ta przyczyni się do większego zainteresowania klubem MLKS „ZNICZ” Kłobuck, że uwzględniłem „prawie” wszystko a tego czego nie udało się umieścić opisze kolejna książka. Przepraszam z góry tych, których nie umieściłem przez brak informacji a którzy może powinni znaleźć się w tej książce.

Książka ta nie obejmuje całej historii klubu ale mam nadzieje, że może kogoś (lub jak czas pozwoli mnie) zainspiruje do bardziej szczegółowego opisu losów kłobuckiego klubu oraz do napisania kolejnych części na temat obecnych i następnych lat funkcjonowania klubu.

Szczególne podziękowania przekazuje swojej małżonce Ilonie i córce Amelii, które miały tyle cierpliwości by pozwolić na pisanie tej książki.

Podziękowania także należą się ludziom i sponsorom, dzięki którym ta książka się ukazała. Serdecznie dziękuję ………

HISTORIA KLUBU

MLKS „ZNICZ” KŁOBUCK

Krótkie streszczenie wydarzeń z lat 1946 – 2010”

Rafał Staśkiewicz

W dniu 17 stycznia 1945 roku nastąpiło wyzwolenie Kłobucka spod okupacji niemieckiej, po tej historycznej dacie dla miasta nastąpiło odradzanie się sportu w Kłobucku. Pierwszą siedzibą dla działalności sportowej były baraki poniemieckie na ulicy Zakrzewskiej na wprost ulicy Korczaka.

W czasie okupacji niemieckiej stacjonowały tam oddziały młodzieży w organizacji Arbeit Dienst (służba pracy), która szkoliła do służby wojskowej w Wermachcie. Było tam pełnowymiarowe duże boisko do piłki nożnej. Boisko po wyzwoleniu służyło do treningów i gry młodzieży z Kłobucka. Odbywały się gierki wewnętrzne miedzy sobą, aby wyłonić najlepszych zawodników do reprezentacji Kłobucka.

W sierpniu 1945 r. w barakach na ul. Zakrzewskiej stacjonowały oddziały wojsk Armii Radzieckiej, które wracały z Niemiec do kraju. Odbył sie wtedy pierwszy mecz drużyny Kłobucka z reprezentacją wojsk Armii Radzieckiej. Prowadzenie w meczu uzyskała drużyna Kłobucka, bramkę zdobył Pyzik Jan. Mecz wygrała drużyna radziecka 3:1.

Historia kłobuckiego ZNICZA rozpoczyna się rok po II wojnie światowej w 1946. Pod koniec 1945 r. powołano w Polsce Zrzeszenie Ludowe Zespoły Sportowe. Do Zrzeszenia, Kłobuck wstąpił we wrześniu 1946 r. i pod datą 17.09.1946 r. uważa sie powstanie LZS Kłobuck.

Równocześnie powstał także LZS Zagórze, który miał siedzibę w świetlicy Tartaku Zagórze.

Trzy lata później, w 1949 roku LZS Kłobuck dołączył do federacji Ludowych Klubów Sportowych, przystępując do rozgrywek Częstochowskiego Związku Piłki Nożnej. Mecze rozgrywano na boisku piłkarskim na terenie gdzie dziś znajduje sie budynek Poczty i Szpital przy ulicy Pięknej (obecnie 11 Listopada) na Placu Sokolskim, jak wtedy nazywano to miejsce.

W połowie lat pięćdziesiątych tereny te zostały odebrane klubowi, a boisko przeniesiono na plac przy ulicy Parkowej, usytuowanego w niedalekiej odległości od rzeki „Białej Okszy”. Klub korzystał z tego boiska aż do czerwca 1965 roku, a siedziba klubu jak i świetlica mieściła się na rogu ulic Wieluńskiej i 3 Maja.

W pierwszej połowie lat pięćdziesiątych w drużynie LZS Kłobuck grali następujący zawodnicy:

Paludkiewicz Kazimierz – bramkarz, Jasiński Edward, Olejniczak Kazimierz, Dylikowski Kazimierz, Noga Stefan, Głogowski Stefan, Siwczyński Frańciszek, Mączka Jerzy, Wilk Wacław, Krok Henryk, Mięsowski Kazimierz, Zarębski Tadeusz, Zielonka Maciej, Kopa Józef, Brzózka Andrzej, Krzemiński Ryszard.

W dzielnicy Zagórze istniejący LZS w 1958 r. przystąpił do rozgrywek piłki nożnej Podokręgu Częstochowa.

Przed przystąpieniem do tych rozgrywek drużyna piłkarska przyjęła nazwę „ZNICZ” Zagórze i grała w tej samej klasie z LZS Kłobuck. Mecze rozgrywane były przez LZS „ZNICZ” Zagórze także na boisku przy ulicy Parkowej.

W maju 1958 roku w derbowym spotkaniu pomiędzy obiema drużynami padł remis 2:2, w lipcu tego samego roku na turnieju z okazji 600-lecia Krzepic, grały drużyny LZS Kłobuck, „Zagórze” Kłobuck, „Liswarta” Krzepice, „Górnik” Panki. W finale po bramce Szczypiora Jana „Zagórze” Kłobuck pokonało zespół z Krzepic, zwyciężając w całym turnieju.

W 1958 r. prowadziły działalność dwie drużyny piłkarskie niezrzeszone które brały udział w rozgrywkach powiatowych zrzeszenia LZS. Grały mecze w Dankowie, Ługach, Pankach, Kulejach, Węglowicach, Lipiu, Parzymiechach. Były to drużyny „ZRYW” Kłobuck w dzielnicy wschodniej (ul. Ks. Skorupki, ul. Cmentarnej, ul, Ściegiennego) oraz HURAGAN Kłobuck z ul. Rynek, u. Wały, ul. Długosza – zorganizował ją Jadczyk Zdzisław.

Na przełomie 1958/1959 LZS Kłobuck stracił swoją siedzibę, która znajdowała się na skrzyżowaniu ulicy 3 maja i ulicy Wieluńskiej, na jej miejscu powstał dom towarowy. Nastąpił rozkład drużyny LZS Kłobuck. Działacze LZS-ów Kłobuck i Zagórze postanowili połączyć siły, by powstał jeden silny zespół i tak z połączenia obu drużyn powstał LZS „ZNICZ” Kłobuck.

W skład zespołu weszli: LZS Kłobuck reprezentowali Wojnowski Józef, Stefański Wacław, Drzastwa Henryk, Nawrocki Mirosław, Smoliński Józef, Zielonka Włodzimierz, Bednarski Jan, LZS Zagórze – Kozioł Kazimierz, Pyzik Tadeusz, Wrona Stefan, Mińczuk Bogdan, Szczypiór Jan, ze ZRYWU – Suchański Jerzy, Stępiński Stanisław, Osyra Stanisław, Wicher Stanisław, a z HURAGANU Grondys Jerzy.

Początkowo jako klub jednosekcyjny – typowo piłkarski i sekcja ta pozostała wiodącą przez cały okres działalności.

Mimo iż ZNICZ powstał jako klub typowo piłkarski z czasem zaczęły powstawać także inne sekcje: bokserska, kolarska, szachowa, tenisa stołowego i ziemnego, lekkoatletyczna oraz koszykówki. Istnienie niektórych z nich trwało krotko bądź z przerwami. O działalności klubowych sekcji będzie w bardzo dużym skrócie.

Sekcja pięściarska działała w latach pięćdziesiątych ale nie notowała sukcesów. Przez cały czas swej działalności występowała w najniższej klasie „B”, czyli piątej lidze. Sekcja piłki siatkowej działała do końca lat osiemdziesiątych, już na początku lat dziewięćdziesiątych zaczęły sie problemy finansowe i kadrowe i w związku z tym rozwiązano tę sekcję. Siatkarze „Znicza” tworzyli solidną drużynę występującą w lidzie okręgowej.

Sekcja tenisa stołowego przeżywa w ciągu ostatnich lat spore sukcesy. Działająca z przerwami, reaktywowana w roku 1998, po trzech latach występów w trzeciej lidze awansowała w roku 2001 do drugiej ligi. Sekcja koszykówki powstała całkiem niedawno, bo w 1999 roku i brała udział w rozgrywkach trzecioligowych powiatów kłobuckiego i częstochowskiego. Sekcja lekkoatletyczna działała z krótkimi przerwami i była nadzieją dla młodych ludzi w wielką karierę sportową, niestety dla większości tylko w wieku juniorskim. Mimo to większości z nich marzyła się kariera Małgorzaty Rydz, wybitnej polskiej lekkoatletki, wielokrotnej reprezentantki Polski na mistrzostwach świata, Europy czy olimpiadzie. Wielokrotna mistrzyni Polski w biegach na 1500 i 3000 metrów karierę swą rozpoczynała właśnie w Kłobucku gdzie się zresztą urodziła i niekiedy odwiedza swoje rodzinne miasto z okazji różnych imprez sportowych i kulturalnych.

W ostatnich dwóch latach utworzona także sekcję pływania, w której to dzieci mogą kształtować swoje umiejętności pływackie.

Na dzień dzisiejszy pod szyldem ZNICZA istnieją tylko dwie sekcje: piłkarska w każdej kategorii wiekowej i pływacka pod nazwą MLKS „ZNICZ Delfin” Kłobuck, inne jak np. tenisa stołowego działają pod szyldem Ośrodka Sportu i Rekreacji w Kłobucku.

Od roku 1958 ZNICZ przystępuje do rozgrywek Klasy „B” pod egidą Częstochowskiego Okręgowego związku Piłki Nożnej – w najniższej klasie rozgrywkowej. Pierwsze lata były bardzo udane, drużyna grała dobrze lecz nie potrafiła wywalczyć awansu, który jednak osiągnęła dość szybko jak na klub powstający i rozwijający się w szybki tempie, Mimo to zawodnicy zdobywali doświadczenie, które miało zaprocentować w kolejnych latach.

Znaczącym wynikiem w tamtym okresie była wygrana z WKS Wieluń, klubem trzecioligowym okręgu łódzkiego, 22 lipca 1961 aż 4:2 (2:1) po bramkach Grondysa, Szczepańca i dwóch Szczypiora.

W roku 1965 nastąpił przełom i pierwszy sukces klubu, Znicz awansował do międzypowiatowej śląskiej Klasy „A”, gdzie utrzymał się przez kolejne trzy lata. Decydujący o awansie mecz ze „Skrą” Częstochowa ZNICZ wygrał 3:2, mimo iż do przerwy przegrywał 0:2, mecz ten sędziował międzynarodowy sędzia z Katowic Pan Kowal Józef. Ostatni mecz ligi i zarazem ostatni przy ulicy Parkowej ZNICZ rozegrał z „Górnikiem” Dźbów, wygrywając 4:1. Po tym meczu spalono kapelusz jednego z działaczy klubu, sekretarza Jana Kosowskiego. Prezesem klubu był Wójcik Edmund.

Awans wywalczyli zawodnicy: Bednarski Jan, Szewczyk Kazimierz, Kapkowski Jerzy, Ząbkowski Kazimierz, Głąb Zenon, Litke Stanisław, Matyja Adam, Wrona Stefan, Szczepaniec Jan, Smolinski Józef, Pyzik Tadeusz, Suchański Jerzy, Szczypiór Jan, Pawełczyk Stefan, Grzybowski Piotr, Grzybowski Jan, Grzybowski Stanisław.

Pierwszy rok w nowej klasie rozgrywkowej był udany. Lecz zanim rozpoczęto ligę odbył sie mecz otwarcia na nowym obiekcie wybudowanym ze środków Totalizatora Sportowego, przy ulicy Sportowej 14, dnia 22 lipca 1965 roku w spotkaniu z „Victorią” Częstochowa padł remis 2:2.

Wybudowano tam kompleks sportowy z dwoma boiskami, budynkiem klubowym, w późniejszych latach dobudowano halę sportową i strzelnicę sportową oraz basen na odkrytym powietrzu. Jedno z boisk otoczono barierkami dla bezpieczeństwa zawodników i kibiców oraz utworzono z czasem trybuny dla kibiców z jednej strony boiska, później stworzono także zadaszenie nad trybunami a w ostatnich latach wymieniono ławki na plastikowe krzesełka. Obiekt przy ulicy Sportowej stał się wizytówką sportową Kłobucka i jednym z najlepszych obiektów sportowych w województwie.

W latach siedemdziesiątych wybudowano odkryty basen, potem korty tenisowe, halę sportową a w latach dziewięćdziesiątych strzelnicę i kryty basen. Powstały jeszcze dwa boiska treningowe (jedno pełnowymiarowe), a w roku 2001 założono prowizoryczne światła. Mimo iż budynek klubowy nie wygląda okazale to mieszczą sie w nim dwie szatnie, prysznice oraz pomieszczenia gospodarcze na potrzeby klubu. Tak więc o bazę treningową drużyna ZNICZA nie martwiła się raczej nigdy. Podobnym obiektem poszczycić sie może niewiele klubów nawet na poziomie trzeciej ligi.

To właśnie dzięki obiektom sportowym, choć nie zawsze, zawdzięcza ZNICZ swoje miejsce wśród drużyn powiatu kłobuckiego. Zespół ZNICZA posiada nie tylko ligowa i pucharową przeszłość ale także słynął z meczy towarzyskich. Klub z Kłobucka gościł u siebie takie zespoły jak Cracovia, Ruch Chorzów, Wisła Kraków, Górnik Zabrze czy Szombierki Bytom, i Ruch Radzionków, Wawel Kraków, AKS Chorzów, Garbarnia Kraków, Lokomotiwka Poprad (dawna Czechosłowacja), Stahl Ilsenburg (dawne NRD). Reprezentowane były także inne sporty jak podnoszenie ciężarów – reprezentacja Plovdiv z Bułgarii – oraz zespoły piłki ręcznej z okręgów Berlina i Halle z Niemiec (byłe NRD). Nie tylko zaproszenia na mecze towarzyskie były ich przyczyną, zdarzały sie także inne powody.

W powiecie kłobuckim lasy bogate są w prawdziwki i rydze, przyjeżdżali więc w najbliższe sąsiedztwo ZNICZA piłkarze Widzewa Łódź, często gościła tu ekipa Cracovii jeszcze w latach ligowych sukcesów. Najpierw było grzybobranie, a potem coś w zamian dla gospodarzy – towarzyskie mecze. Do dziś wspominane są wśród starszych kibiców tamte mecze z udziałem – jak ich nazywano – „prawdziwków”.

Pierwszy mecz w rozgrywkach śląskiej Klasy „A” ze „Stalą” Poręba ZNICZ wygrał łatwo, aż 8:0 (Matyja – 3, Grzybowski P. – 2,Wrona, Szczypiór, Szczepaniec). Najlepszy mecz drużyna ZNICZA rozegrała w Michałkowicach z Jednoscią, zdecydowanym liderem rozgrywek, we wrześniu 1965 r., zakończony wynikiem 2:2 (0:2) – bramki Matyja Adam, Szczypior Jan. Ostatecznie ZNICZ zajął 10 miejsce na czternaście zespołów („Jedność” Michałkowice, „Górnik” Siemianowice, „Zagłębianka” Dąbrowa Górnicza, „Włókniarz” Zawiercie, „Warta” Zawiercie, „Stal” Poręba, MZKS Myszków, CKS „Budowlani” Częstochowa, „Stradom” Częstochowa, „Raków” II Częstochowa, „Sparta” Lubliniec, „Łazowianka” Łazy, „Sarmacja” Będzin. W sezonie 1967/68 ZNICZ zajął przedostatnie miejsce w tabeli i utrzymał się dzięki temu z przewagą 4 punktów nad TKS „Łazowianką” Łazy, która spadła do Klasy „B”. Niestety w kolejnym sezonie 1968/69 klub żegna się z Klasą ”A”, grając słabo i zdobywając tylko 13 punktów i tracąc w całych rozgrywkach aż 103 bramki.

W tym okresie zespół trenowali:

Orłowski Jerzy – zawodnik I ligowej drużyny Legia Warszawa i później jej kapitan, dwukrotny reprezentant Polski A i pięciokrotny drużyny B, Wójcikowski Stanisław, Chłąd Zdzisław, Jasiński Tadeusz, Kołodziejczyk Stanisław.

W drużynie grali zawodnicy którzy mieli kontakt ligowy: Grzybowski Piotr – I ligowa Polonia Bytom, Kątny Eugeniusz – II ligowy Lotnik Wrocław, wcześniej grał w drużynie SKS Wrocław, która była wicemistrzem Polski w rozgrywkach szkół średnich w 1960 r. W finale SKS Wrocław przegrał 1:4 z słynną drużyną Profesora Murgota, ZRYW Chorzów, w której grali później reprezentanci Polski: Zygfryd Szołtysik, Jan Banaś, Jerzy Musiałek.

Zawodnicy zespołu z lat 60-tych:

Bednarski Jan, Wojnowski Józef, Szewczyk Kazimierz, Bilewicz Marian, Szymański Mieczysław, Gładysz Stanisław, Nawrocki Jerzy – bramkarze, Kapkowski Jerzy, Ząbkowski Kazimierz, Głąb Zenon, Litke Stanisław, Matyja Adam, Wrona Stefan, Szczepaniec Jan, Smoliński Józef, Pyzik Tadeusz, Suchański Jerzy, Szczypior Jan, Pawełczyk Stefan, Grzybowski Piotr, Stanisław, Jan (bracia), Stefański Wacław, Drzastwa Henryk, Nawrocki Mirosław, Zielonka Włodzimierz, Kozioł Kazimierz, Mińczuk Bogdan, Puchała Stanisław, Osyra Stanisław, Kowalski Zbigniew, Stępiński Stanisław, Wicher Stanisław, Grądys Jerzy, Stefanowski Zdzisław, Pok Janusz, Walicki Stanisław, Chaliński Marek, Chaliński Ryszard, Korzec Janusz, Nagłowski Stanisław, Głąb Wacław, Chamczyński Józef, Pyzik Ireneusz, Jadczyk Marek, Klimaszewski Marek, Gruca Józef, Kątny Eugeniusz, Szyjński Mieczysław, Jamrozik Edward.

Lecz gra przeciw doświadczonym zespołom z Częstochowy zaowocowała zdobytym doświadczeniem, które w następnych latach miało przynieść wymierne efekty. Przez kolejne dwa sezony ZNICZ walczył o powrót do Klasy „A”, niestety bez rezultatów. W trzecim sezonie po spadku 1971/72 nastąpił zwrot i ZNICZ awansował ponownie. Piłkarze z Kłobucka okazali się bezkonkurencyjni w lidze, w całym sezonie stracili tylko 4 punkty na 32 możliwe (28 pkt), strzelając najwięcej bramek (61 – średnio w meczu 3,8) i stracili ich najmniej, bo tylko 19 (0,8 bramki na mecz).

W skład drużyny, która po raz drugi wywalczyła awans wchodzili: Międło K., Pyzie J., Wrona S., Kapkowski S., Głąb A., Szyinski M., Lisek K., Szczepaniak J., Gawlik K, Grzybowski J., Golus T., Jadczyk M., Gruca J., Chamczyński J., Polus T., Krzemiński K., Sękiewicz, Slesingier, Kluczny, Boryn.

Początek rozgrywek był dość pechowy dla drużyny z Kłobucka, choć po meczach sparingowych w drużynie panował umiarkowany optymizm. Jednak po trzech pierwszych meczach ZNICZ z zerowym dorobkiem zajmował ostatnie miejsce w lidze, by na koniec rundy jesiennej zająć przedostatnie miejsce z dorobkiem 4 punktów wyprzedzając tylko „Lot” Konopiska lepszą różnicą bramek. Punkty ZNICZ uzyskał z AZS Częstochowa (5:2) i „Unia” Kalety (3:0 walkowerem), a większość meczy przegrywał nieznacznie, jak choćby z liderem Rakowem Ib Częstochowa 1:2, ale niestety przegrywał. W rundzie jesiennej dwie drużyny pokonały ZNICZ większą ilością bramek niż 2, były to „Górnik” Dźbów (6:0) i „Barbara” Częstochowa (5:2).

Bardzo dobrą formę zaprezentowali w rozgrywkach Pucharu Polski – co potem stało się niepisaną tradycją ZNICZA. W pierwszej rundzie pokonali „Olimpie” Huta Stara 2:1, następnie lidera Klasy „A” „Start” Częstochowa, by w III rundzie sprawić dużą niespodziankę gromiąc 7:1 drużynę „Pogoni” Blachownia – klub występujący w lidze okręgowej. IV rundę ZNICZ pokonał dość nieoczekiwanie, wygrywając walkowerem z „Unią” Kalety. Goście spóźnili się na spotkanie ponad 40 minut i sędzia odgwizdał wygraną ZNICZA.

W finale ZNICZ miał spotkać trzecioligowy RKS „Raków” Częstochowa. Mecz toczono w trudnych warunkach, przy gęsto padającym deszczu (który w przyszłości pomoże kłobuckiej drużynie wziąć rewanż na drużynie z Częstochowy), drużyna z Kłobucka już do przerwy przegrywała 1:4. Mimo ambitnej postawy mecz zakończył się wynikiem 1:6 na korzyść „Rakowa”.

Pucharowa przygoda pokazała, że nie były to wyniki przypadkowe i w rundzie wiosennej pokonanie ZNICZA okazywało się niemałym problemem, choć może wyniki nie odzwierciedlały gry. Na wiosnę ZNICZ zdobył 12 punktów, a dodając 4 z jesieni, na koniec rozgrywek miał ich 16. Niestety dobra postawa wiosną nie przełożyła się na zajmowane miejsce i ostatecznie ZNICZ zajął przedostatnie miejsce. Nad ostatnią drużyną „Lotem” Konopiska miał 8 punktów przewagi a do 7 w tabeli „Stradomia” Częstochowa tylko 4 punkty straty. W rundzie wiosennej ZNICZ zajął 4 pozycję, lepsze okazały się tylko – zwycięzca ligi – „Częstochówka”, wicelider „Raków” Ib Częstochowa i czwarta drużyna w tabeli na koniec sezonu „Górnik” Dźbów.

Kolejny sezon ZNICZ rozpoczął od trzech wyraźnych porażek: 0:5 ze „Stradomem” Częstochowa, 0:3 z AZS Częstochowa i 0:5 z „Olimpią” Huta Stara. Dopiero w piątej kolejce ZNICZ pokonał na wyjeździe Victorię Ib Częstochowa 3:2. Drużyna z Kłobucka zdobywając pierwsze punkty awansowała z ostatniego miejsca w tabeli na 10. W VIII kolejce piłkarze z Kłobucka ustanowili dwa pierwsze rekordy klubu, najwyższe zwycięstwo w lidze u siebie, pokonując „Lot” Konopiska 12:2, i strzelca największej ilości bramek w meczu (nie pobitym do dziś). Tego niecodziennego wyczynu dokonał Gawlik strzelając bramkarzowi z Konopisk aż 8 bramek. Gawlik w całym sezonie zdobył 14 bramek zostając najlepszym strzelcem drużyny z Kłobucka.

W rundzie wiosennej ZNICZ grał ze zmiennym szczęściem, ostatecznie zajmując 7 miejsce z dorobkiem 21 punktów w 22 meczach, ze stosunkiem bramek 54:44. Warto dodać, że w kwietniowym – pierwszym w historii – zestawieniu „11 miesiąca” (głosy sędziów delegatury Częstochowa) znalazł się A. Głąb.

Sezon 1974/75 ZNICZ rozpoczął od wysokiej wygranej 5:1 z „Wartą” Mstów, by w drugiej kolejce, mimo prowadzenia 2:0 w Kłomnicach z miejscową „Pogonią”, zremisować 2:2. Remis ten podziałał mobilizująco na piłkarzy z Kłobucka i kolejne trzy kolejki zakończyły się wysokimi wygranymi: 6:0 z Pankami, 4:1 z Victorią Ib Częstochowa i 6:3 z CKS „Budowlani” Częstochowa. W tym ostatnim meczu ZNICZ przegrywał do przerwy 1:3, jednak w drugiej połowie zawodnicy pokazali charakter strzelając pięć bramek i odnosząc zasłużone zwycięstwo. Następne kolejki nie były już tak udane, ZNICZ grał „w kratkę”. Potrafił pokonać Raków Ib 4:0, by w kolejnej kolejce przegrać w Gnaszynie z „Orkanem” 1:6. Taki przebieg miały wszystkie następne mecze tego sezonu, a na zakończenie ligi w meczu w Częstochowie z Rakowem Ib, piłkarze ZNICZA ustanowili kolejny rekord. Przegrali aż 13:0 ustanawiając najgorszy wynik w historii klubu, a Raków udanie zrewanżował się za wysoką porażkę w Kłobucku. Siódme miejsce na koniec sezonu z dorobkiem 25 punktów i stosunkiem bramek 53 do 45, to wszystko, na co było stać drużynę ZNICZA. Ciekawostką jest fakt rozegrania meczu z jedną z drużyn z Niemieckiej Republiki Demokratycznej.

Rundę jesienną kolejnego sezonu piłkarze kłobuckiego klubu rozpoczęli znakomicie, zwyciężając w sześciu pierwszych kolejkach. Jednak każda seria ma kiedyś koniec i drużyna ZNICZA przegrała kolejne dwa spotkania. Pierwszym pogromcą ZNICZA okazał się „Lot” Konopiska wygrywając na własnym boisku 2:0, w drugim meczu „Skra – Barbara” Częstochowa pokonała w Kłobucku ZNICZ 5:2. Niestety, jak się później okazało zawodnicy ZNICZA uchwycili rytm z poprzedniego sezonu, dwa razy zremisowali i doznali 3 porażek z rzędu. Po trzynastu kolejkach, na półmetku rozgrywek plasowali się na szóstej pozycji z dorobkiem 14 punktów. Patrząc przez pryzmat pierwszych sześciu zwycięstw, kiedy to zdobyli 12 punktów, to zdobycz punktowa w postaci 14 na koniec rundy wydaje się mizernym rezultatem.

Kiedy wydawać by się mogło, iż jedynym problemem ZNICZA przed rundą rewanżową będzie polepszenie formy zawodników, to w trakcie przerwy zimowej dokonano włamania do budynku klubowego i skradziono sprzęt piłkarski i karty zgłoszeń piłkarzy.

Początek rundy wiosennej nie zapowiadał zmian w grze, lecz od powtórzonego meczu z XV kolejki, w którym piłkarze ZNICZA rozbili „Błękitnych” Libidza 7:1 (pierwszy mecz 2:1 dla „Błękitnych”) zmienił zarówno styl gry oraz podejście do meczy, co zaowocowało lepszymi wynikami. ZNICZ pokonał „Lot” Konopiska, zremisował z Victorią Ib Częstochowa, następnie wygrali w kolejnych trzech meczach, ze „Skrą” Częstochowa, „Olimpią” Huta Stara, „Pogonią” Kłomnice. W tych sześciu meczach stracili tylko 5 bramek, aplikując rywalom 23. Następny mecz z liderem Klasy „A”, Rakowem Ib Częstochowa zakończył się bezbramkowym remisem. Ostatnie dwie kolejki uzupełniły konto punktowe ZNICZA, który pokonując „Górnik” Dźbów 1:0 i „Wartę” Mstów 3:0, zakończył rozgrywki na 4 miejscu – najlepszym do tej pory w historii klubu – z dorobkiem 35 punktów. ZNICZ był bliski zajęcia drugiego miejsca, lecz zawodnikom zabrakło zdobycia dwóch punktów, by wyprzedzić zespoły „Olimpii” Huta Stara i „Orkana” Gnaszyn.

Jedyne czego mogli żałować zawodnicy to obniżki formy z końca rundy jesiennej, gdyż głównie strata punktów w tamtych meczach zdecydowała o tym, iż zamiast walki o awans ZNICZ walczył o miejsca 2 – 5.

W sezonie 1976/77 w wyniku reorganizacji ZNICZ trafił w struktury oleskiej Klasy „A”. Pierwszy mecz drużyna z Kłobucka rozgrywała w Kaletach z „Unią”, a spotkanie zakończyło się bezbramkowym podziałem punktów. Zawiedzeni kibice obu drużyn pewnie nie przypuszczali, że zawodnicy obu zespołów będą do ostatniej kolejki walczyć o awans. Obie drużyny zdecydowanie przewyższały pozostałe zespoły w lidze i wyraźnie zdominowały rozgrywki. Następne dwanaście kolejek to pasmo nieprzerwanych zwycięstw ZNICZA, który pokonywał rywali zdecydowanie, choć niektóre drużyny stawiały większy opór piłkarzom kłobuckiego klubu. ZNICZ stracił tylko 9 bramek, strzelając rywalom 48.

Przygotowania do drugiej rundy przebiegały bardzo dobrze, ZNICZ pokonywał rywali z łatwością podczas zmagań o „Białą Piłkę” oraz w Pucharze Wydziału Szkolenia OZPN (dopiero w finale przegrali ze „Spartą” Lubliniec 1:2). Po pierwszej kolejce rundy rewanżowej, w której ZNICZ łatwo pokonał (3:0) „Śląsk” Koszęcin, w drugiej niespodziewanie zremisował w Dobrodzieniu ze „Startem”. Remis ten podział mobilizująco na zawodników i w następnych dwóch kolejkach odniósł dwa efektowne zwycięstwa, strzelając 11 bramek, z czego aż 8 drużynie LZS Pawłowice.

W meczu „na szczycie” w Kłobucku z „Unią” Kalety kibice znów nie zobaczyli żadnej bramki. Piłkarze ZNICZA nie wykorzystali okazji, by odskoczyć głównemu rywalowi na kilka punktów. Następne trzy kolejki nie zapowiadały żadnych zmian w układzie sił na szczycie tabeli. Zawodnicy ZNICZA zdeklasowali rywali zwyciężając odpowiednio: 5:0 „Lot” Konopiska w Kłobucku i aż 10:1 w Libidzy „Błękitnych”. W następnej kolejce pokonali skromnie (2:1) „Sokół” Olesno, lecz po tej wygranej przyszła pierwsza porażka – drużyną, która tego dokonała była „Jedność” Boronów, mimo iż ZNICZ prowadził 1:0 to mecz zakończył się wynikiem 2:1 dla drużyny z Boronowa. W następnym meczu w Kłobucku ZNICZ pokonał 5:0 drużynę z Pawonkowa, lecz i po tym efektownym zwycięstwie zawodnicy z Kłobucka musieli po raz drugi przełknąć gorycz porażki z zespołem LZS Jamy (0:2). Mimo kolejnego wysokiego zwycięstwa w ostatniej kolejce (5:1) z „Górnikiem” Panki piłkarze ZNICZA musieli pogodzić się z zajęciem drugiego miejsca w Klasie „A”, przegrywając walkę o awans dwoma punktami z „Unią” Kalety, która awansowała do Ligi Okręgowej.

Drużyna zdobyła 44 punkty na 52 możliwe, zawodnicy strzelili 94 bramki, tracąc tylko 21, a zajęcie najwyższego miejsca w dotychczasowej historii klub, efektowna gra i zdobycz punktowa okazały się mimo wszystko porażką. Tak dobrze grającej drużyny kibice kłobuckiego klubu dawno nie oglądali. Na szczęście dla nich, ich pupile jeszcze nie raz doprowadzą ich do euforii i łez radości.

Następny sezon piłkarze ZNICZA rozpoczęli od porażki w Praszce z „Motorem” Ib. Od drugiej kolejki rozpoczęli serię 7 zwycięstw, którą zakończył remis w Babienicy, z miejscowym LZS. Mimo, iż do przerwy prowadzili 1:0, mecz zakończył się wynikiem 1:1. Zwyciężyli kolejno: „Armaturę” Gorzów, „Start” Dobrodzień, LZS Wichrów, „Jedność” Boronów, „Śląsk” Koszęcin, „Sokół” Olesno i LZS Pawonków, tracąc w tych spotkaniach tylko 4 bramki, a strzelając 21 (w tym 9 drużynie z Pawonkowa). Od remisu w Babienicy nie pozwolili rywalom na odebranie sobie choćby 1 punktu pokonując po drodze LZS Wojciechów, LZS Uszyce, „Górnik” Panki, LZS Jamy, strzelając w tych meczach 18 bramek a tracąc zaledwie jedną w Uszycach.

Po rundzie jesiennej wypracowali sobie 4 punktową przewagę nad „Startem” Dobrodzień i 6 nad „Armaturą” Gorzów (spadkowiczem z Ligi Wojewódzkiej), z imponującym bilansem bramkowym 44:8.

Na początek rundy wiosennej udanie zrewanżowali się „Motorowi” Praszka wygrywając wyraźnie aż 6:0. W drugiej kolejce podzielili się punktami z „Armaturą” Gorzów 1:1, a w następnych trzech spotkaniach schodzili z boiska z kompletem punktów. Po czterech kolejkach, gdy kibice przyzwyczaili się do wysokiej formy zawodników i zdobywanych punktów, przyszedł kryzys i ZNICZ doznał drugiej i trzeciej porażki w lidze. U siebie został pokonany przez „Start” Dobrodzień a w Jamach przez LZS. Następne dwie kolejki nie zmieniły nastroju kibiców, gdyż piłkarze ZNICZA tylko remisowali i zdobyli tylko 2 punkty. Koszmar ubiegłego sezonu stanął przed wszystkimi, którzy kibicowali drużynie z Kłobucka oraz działaczom i piłkarzom ZNICZA. Na szczęście tą część sezonu przespali także główni rywale ZNICZA, tracąc solidarnie punkty. Może świadomość ponownej straty szansy na awans podziałała na zawodników mobilizująco, gdyż w następnych trzech kolejkach odnieśli trzy zwycięstwa, nie tracąc nawet bramki (w tym „Sokół” Olesno 8:0) i na jedną kolejkę przed końcem rozgrywek zapewnili sobie historyczny awans do Ligi Wojewódzkiej.

Awans ten wywalczyli w składzie: Nowak K., Wróblewski A., Ciuk, Famulski, Dziubek, Serwiński W., Jonczyk, Palutkiewicz B., Makles, Pyzik, Grzybowski, Ignaczak, Głąb W., Maj, Jamrozik E., Głąb A., Chrzan, Dzikowicz, Szyiński, Sitkiewicz, Toporek, Palutkiewicz J., Fidor, z trenerem Jackiem Mikułą.

Pierwszy sezon (1978/79) w Lidze Wojewódzkiej ZNICZ rozpoczął na własnym boisku z drużyną „Startu” Częstochowa. Inauguracja wypadła bardzo dobrze, a ZNICZ pokonał zespół z Częstochowy 1:0. Pierwszą, historyczną bramkę zdobył Dziubek.

W drugiej i trzeciej kolejce, w Koniecpolu i Kłobucku odnieśli dwa kolejne zwycięstwa, z „Pilicą” 2:1 i „Rakowem” II Częstochowa 4:0. Czwarta kolejka niestety okazała się pechowa dla drużyny z Kłobucka. ZNICZ doznał wysokiej porażki z liderem częstochowską „Victorią” 0:5. W następnych meczach ZNICZ grał „w kratkę”, lecz od IX do XIII kolejki poniósł pięć porażek. Na koniec pierwszej rundy kłobucka drużyna uplasowała się na 9 pozycji w tabeli.

Rundę rewanżową rozpoczęli podobnie jak jesienną, z tym wyjątkiem, iż zamiast trzech zwycięstw, zawodnicy ZNICZA odnieśli dwa. Kolejne mecze wiosną 1979 roku miały podobny przebieg jak jesienią. W Lidze Wojewódzkiej już nie tak łatwo było o punkty jak w Klasie „A”. Jednak od XIX kolejki ZNICZ odniósł pięć kolejnych zwycięstw, między innymi z absolutnym liderem Ligi Wojewódzkiej, (co było niemałą sensacją) „Victorią” Częstochowa 1:0. W przedostatniej kolejce zremisowali z częstochowską „Skrą” 0:0, a w ostatnim meczu sezonu na własnym boisku nie sprostali drużynie z Myszkowa „Mystalowi”, przegrywając 0:2.

Mimo porażki na zakończenie rozgrywek kibice byli zadowoleni z postawy drużyny. ZNICZ udanie rozpoczął przygodę w Lidze Wojewódzkiej, kończąc pierwszy sezon na 6 miejscu z dorobkiem 27 punktów, strzelając 45 bramek, a tracąc ich 47. Patrząc przez pryzmat gry innego beniaminka w lidze, Kamienicy Polskiej, która to drużyna zajęła przedostatnią pozycję był to wynik wyśmienity. Zawodnicy ZNICZA pokazali się z dobrej strony i przekonali rywali, że w meczu z nimi o zwycięstwo i zdobycz punktową nie będzie łatwo.

Wiosną 1979 roku na zaproszenie klubu RKS „Raków” Częstochowa, przybyli piłkarze „Burewiestnika” Smoleńsk, którzy to spotkali się w Częstochowie z reprezentacją częstochowskiego OZPN. Mecz zakończył się remisem 2:2. Wcześniej zgrali jednak mecz w Kłobucku ze ZNICZEM, który także zakończył się wynikiem remisowym 1:1. Był to dobry mecz w wykonaniu piłkarzy kłobuckiego klubu, gdyż drużyna ze Smoleńska była silnym rywalem.

Kolejny sezon był bliźniaczo podobny do poprzedniego, ZNICZ potrafił w jednym meczu zaaplikować rywalom cztery, pięć bramek by w kolejnych przegrać w podobnym stosunku. Doznał między innymi serii trzech porażek (ze „Spartą” Lubliniec, Częstochówką, „Rakowem” II Częstochowa) z rzędu w których stracili 13 bramek nie strzelając żadnej, a z drugiej strony trzech zwycięstw (ze „Startem” Olesno, „Pilicą” Koniecpol, „Orkanem” Gnaszyn), gdzie tracąc żadnej bramki strzelili ich dwanaście. W sezonie tym, w którym zwiększono liczbę drużyn z 14 do 16 ostatecznie zajęli miejsce 8. Kolejne dwa sezony nieznacznie różniły się od siebie, aż do sezonu 1983/84, który był jednym wielkim niepowodzeniem dla piłkarzy ZNICZA. Na 26 rozegranych meczy zawodnicy z Kłobucka zdobyli tylko 20 punktów (ze stosunkiem bramek 43:60). Niestety większość spotkań kończyła się porażkami ZNICZA, miedzy innymi rekordową porażką z walczącym o awans „Motorem” Praszka 12:1. Na szczęście w tym sezonie znalazły się zespoły, które uzbierały jeszcze mniej punktów niż ZNICZ i na koniec sezonu (znów zmniejszono liczbę drużyn do 14), drużyna z Kłobucka uplasowała się na 10 miejscu.

Sezon 1983/84 był jeszcze bardziej nieudany od poprzedniego. Kłobucki klub nie radził sobie z rywalami i ledwo, co uratował się przed spadkiem zajmując 12 miejsce – ostatnie gwarantujące utrzymanie w lidze. Przez większość sezonu był „czerwoną latarnią”, ale znów szczęście uśmiechnęło się do drużyny z Kłobucka, mimo fatalnej gry przez cały sezon, ostatecznie pozostali w Lidze Wojewódzkiej. W roku następnym forma zawodników z Kłobucka nie różniła się zbytnio od tej z dwóch ostatnich sezonów, lecz kibice nie musieli się zbytnio martwić o los swoich pupili, choć styl gry nie różnił się zbytnio od tych z lat ubiegłych to wyniki były lepsze niż gra. ZNICZ był zespołem remisów, na dwanaście spotkań rundy jesiennej sześć razy piłkarze dzielili się punktami, dwa razy tylko zwyciężyli i odnieśli cztery porażki (w tym 0:7 z walczącą o awans „Skrą” Częstochowa). Wiosna nie przyniosła kibicom ZNICZA dobrych wieści, piłkarze przegrywali mecz za meczem, lecz wyniki z jesieni i część wiosennych pozwoliło na zajęcie 12 miejsca, gwarantującego utrzymanie. Wiosną tego sezonu zdobyli tylko 8 punktów i znacznie pogorszyli i tak nieciekawy bilans bramkowy – jesienią zdobyli 14 bramek, tracąc 24 a wiosną odpowiednio 8 do 32. Więcej bramek w całym sezonie straciła tylko drużyna „Rybaka” Ciasna – spadkowicz z ligi.

Niestety słabe wyniki i gra przeciągnęły się na kolejny sezon (1985/86). ZNICZ został „chłopcem do bicia”, przegrywał praktycznie z każdym, miedzy innymi aż 12:0 ze „Skrą” Częstochowa. Wysoko przegrywał także z „Górnikiem” Dźbów 1:8, „Spartą” Lubliniec 0:8, „Jednością” Boronów 0:5, „Papiernikiem” Myszków 0:6.

Tylko raz kibice kłobuckiego klubu mogli być zadowoleni, kiedy to piłkarze ZNICZA pokonali na własnym boisku „Orkan” Gnaszyn 6:1. Niestety forma piłkarzy i ciągłe porażki udzieli się kibicom, w trakcie meczu z „Victorią” Częstochowa jeden z nich rzucił kamieniem w sędziego i 67 minucie spotkanie zostało przerwane. ZNICZ przegrał walkowerem po weryfikacji przez działaczy OZPN. Na szczęście żadnych innych kar nie zastosowano uznając, że był to jednorazowy wybryk.

Po ostatniej kolejce, na 30 rozegranych spotkań zawodnicy ZNICZA uzbierali na swoim koncie tylko 13 punktów, strzelili 26 bramek a stracili aż 90. Kiedy cały Kłobuck już pogodził się ze spadkiem, działacze częstochowskiego OZPN podjęli decyzję, iż dwa ostatnie zespoły z Ligi Wojewódzkiej rozegrają mecze barażowe o utrzymanie z trzecimi zespołami Klasy „A”. Dziwna decyzja władz piłkarskich uratowała kłobucki zespół przed spadkiem, gdyż w barażach ZNICZ wylosował drużynę LZS Kochcice, którą pokonał dwukrotnie: na własnym boisku 4:1 a w Kochcicach 1:0.

Każda zmiana pokoleniowa w ZNICZU (i nie tylko w naszym klubie) kończyła się i jak pokażą lata kolejne kończy się w podobny sposób. Młodzi zawodnicy wchodzący w skład zespołu seniorów musieli zapłacić „frycowe” w pierwszych sezonach z doświadczonymi zespołami grającymi od kilku lat w lidze wojewódzkiej. Choć z drugiej strony w Kłobucku nigdy nie brakowało zdolnej młodzieży, która z czasem nabierała doświadczenia i pokazywała rywalom, że na boisku ciężko będzie zdobywać punkty w meczach przeciwko nim.

Kolejny sezon ZNICZ znów rozpoczął niezbyt udanie. Ponownie lepsze mecze przeplatały się ze słabszymi, jednak to tych gorszych było więcej. Znów w Kłobucku liczono się z tym, iż trzeba będzie ciężko walczyć o utrzymanie. Jednak wiosna odmieniła zawodników i klub z kłobucka zajął spokojne 6 miejsce w tabeli z dodatnim stosunkiem bramkowym. Wreszcie kibice mieli powody do zadowolenia, zwłaszcza w dwóch meczach, kiedy to ZNICZ pokonał „Górnik” Dźbów 6:0 i „Spartę” Ib Lubliniec 4:0.

Na jesieni roku 1986 młodzi piłkarze ZNICZA rywalizowali w IX edycji Częstochowskich Dni „Sportu” i osiągnęli duży sukces wygrywając całe zawody spośród 37 drużyn zgłoszonych, a w finale wyraźnie pokonali „Polonię” Poraj 4:0 (bramki: Lesik, Kała), trenerami młodych adeptów byli Lech Majcher i Ryszard Ubogi. Sukces ten powtórzyli w kolejnych dwóch latach. Rok później zwyciężyli w finale „Spartę” Lubliniec 3:2 (Szmit Ryszard, Szymocha), a w 1988 „Rybak” Ciasna 2:1 (Lutak, Bogus). Sukcesy te i dobra praca z kłobucką młodzieżą zaowocowała w latach późniejszych. Pokazało to, iż można umiejętnie, choć nie bez wahań w grze, wprowadzać młodych piłkarzy do gry i walczyć z sukcesami z innymi drużynami.

Jesień roku 1987, w porównaniu z latami poprzednimi, rozpoczęła się fantastycznie dla piłkarzy i kibiców, mimo remisu w pierwszym meczu z „Olimpią” Huta Stara 1:1, to w kolejnych dwóch wyraźnie zwyciężali Babienicę 5:2 i Strojec 3:1. Czwarta kolejka okazała się pechowa, gdyż ZNICZ przegrał w Zdziechowicach ze „Prosną” 0:3. Po tym meczu od piątej do dziesiątej kolejki przyszły dwie porażki i aż cztery remisy, mimo to utrzymał miejsce w środku tabeli z bezpieczną przewagą na resztą zespołów. Dopiero porażka 1:4 z liderem „Unią” w Kaletach zbliżyła ZNICZ do dolnej strefy tabeli i zespołów walczących o utrzymanie. Na dwie kolejki przed końcem rozgrywek ZNICZ zajmował 9 miejsce z czterem punktami przewagi nad zespołami z dołu tabeli. W ostatnich dwóch meczach zawodnicy zdobyli komplet punktów i spokojna zimę by dobrze przygotować się do rundy wiosennej. A wiosna okazała sie łaskawa dla piłkarzy z Kłobucka, mimo iż wyniki nie były rewelacyjne to po wygranej w Poraju z „Polonią” 5:1, zespół mógł włączyć się nawet w walkę o awans. Po XXII kolejce nie było już szans, aby dogonić lidera „Unię” Kalety ale 5 punktów straty do drugiej w tabeli „Prosny” Zdziechowice wydawało się do odrobienia, zwłaszcza że oprócz Kalet reszta rywali grała „w kratkę” i niespodziewanie tracili punkty. Nawet porażka w XXIII kolejce z literującą „Unią” nie przekreślała szans z walki o drugie miejsce i walkę w barażach o awans do Ligi Międzywojewódzkiej. Wygrana w następnej kolejce z Lublińcem przedłużała szanse, jednak rywale także zwyciężali w swoich spotkaniach i niestety taki przebieg miały już wszystkie mecze do końca rozgrywek. Nawet, jeśli rywale tracili punkty to zawodnicy ZNICZA niestety też.

Sezon ten ZNICZ zakończył na 4 miejscu a gra zawodników napawała optymizmem przed kolejnym sezonem. Mimo kilku słabszych sezonów kłobuccy piłkarze znów włączyli się w walkę o wysokie pozycje w Lidze Wojewódzkiej. Zwłaszcza, że trzon zespołu, oraz prawie cała kadra opierała sie na zawodnikach z Kłobucka, czyli miejscowych wychowanków. Stało się to niepisaną tradycja ZNICZA i po dziś dzień wychowankowie tworzą historię klubu z małymi wyjątkami, co mimo czasem wielu niepowodzeń stanowi powód do dumy miejscowych kibiców.

W sezonie 1988/89 w rundzie jesiennej ZNICZ znalazł tylko dwóch pogromców „Orkan” Strojec 0:1 i „Polonię” Poraj 03, niestety znów mnóstwo punktów stracił remisując – takim wynikiem zakończyło się aż pięć spotkań z udziałem zawodników z Kłobucka (z „Budexem” Częstochowa, „Prosną”, „Rybakiem” Ciasna, „Śląskiem” Koszęcin, „Papiernikiem” Myszków). Jesienią Jeśli wygrywali to zdecydowanie wysoko („Spartą” Ib Lubliniec 4:0, „Ruchem” Kochanowice 4:0, „Skalnikiem” Kroczyce 5:2, „Pogonią” Smugi 4:2) lub po zaciętej walce („Orkanem” Gnaszyn 1:0, „Spartą” Szczekociny 2:1).

Niestety wiosna przyniosła same rozczarowania, na szczęście dorobek punktowy z jesieni był dobrym ubezpieczeniem. ZNICZ nie wygrał żadnego z pierwszych siedmiu spotkań w lidze, przegrywając między innymi z liderem „Budexem” wysoko, bo aż 1:6, jednocześnie znów uzyskując serię czterech z rzędu remisów.

Pierwsze zwycięstwo przyszło łatwo, gdyż ZNICZ wygrał walkowerem z „Ruchem” Kochanowice. Wiosną jeszcze tylko dwa razy piłkarze ZNICZA zwyciężali – ze „Skalnikiem” 2:0 i Smugami 1:0.

Na koniec sezonu z wysokiego 4 miejsca po pierwszej rundzie ZNICZ spadł na 6. Wiosną zdobył tylko 11 punktów (18 jesienią) i zamiast włączyć się w walkę o awans lub, co najmniej drugą lokatę, to zawodnicy musieli skupić się, by utrzymać swoją pozycję, której i tak nie udało się obronić.

Warto dodać, że w tym sezonie wprowadzono zapis, iż drużyna, która zwycięży różnicą 3 lub więcej bramek otrzymuje 3 punkty zamiast 2, a przegrywając w podobnym stosunku 1 punkt ujemny. A już w kolejnym sezonie wrócono do starego systemu punktowania.

Jak utalentowanych zawodników ma ZNICZ świadczyło między innymi powołanie Roberta Bednarskiego na mecze reprezentacji województwa częstochowskiego z reprezentacją z Węgier oraz zajęcie w finałowym turnieju Piłkarska Kadra Czeka, rozgrywanym w Straszęcinie, V miejsca. Równało sie to piątemu miejscu w Polsce w danej kategorii wiekowej. Drużyna oparta na tych właśnie zawodnikach awansowała później do makroregionu śląskiego juniorów o czym dalej.

W sezonie 1989/90 drużyna ZNICZA zaprezentowała się podobnie jak w sezonie dopiero, co zakończonym. Zawodnicy potrafili wygrywać w imponujących stosunkach, np. dwukrotnie 6:0 i 5:0 z „Polonią Poraj”, 4:0 z „Prosną” Zdziechowice, 7:0 ze „Spartą” Szczekociny, 7:0 z „Skalnikiem” Kroczyce, by w innych spotkaniach w podobnych stosunkach przegrywać: 0:4 i 0:6 ze „Skrą” Częstochowa, 0:5 z „Papiernikiem” Myszków. Warto odnotować fakt, iż po porażce w Częstochowie ze „Skrą” zawodnicy podnieśli się dość szybko i potrafili wygrać sześć meczy z rzędu. Ostatecznie zajęli miejsce 5 z dorobkiem 38 punktów i stosunkiem bramek 77:44.

Wysokie wygrane dawały nadzieję na lepszą przyszłość, trzeba było tylko znaleźć środek na drużyny z czołówki, z którymi ZNICZ nie potrafił zwyciężać w momentach, kiedy to było najbardziej potrzebne, czyli podczas walki o czołowe lokaty.

Początek rundy jesiennej kolejnego sezonu nie nastrajał optymistycznie. Piłkarze nie mogli złapać rytmu, gubili punkty w meczach wydawałoby się wygranych i na koniec I rundy zajmowali 9 pozycję z 14 punktami (bramki 19:24). Wiosną zawodnicy przebudzili się i dołożyli jeszcze 20 punktów (w sumie 34), strzelili 27 bramek a stracili 16 (ogółem 46:40) i sezon zakończyli na miejscu 5.

Gra seniorów wzbudzała mieszane uczucia ale juniorzy ZNICZA dawali kibicom sporo radości a największą na koniec sezonu, kiedy okazało się iż zwyciężyli całe rozgrywki i wywalczyli awans do Międzyokręgowej Ligi Juniorów (dzisiejszy Makroregion). Trenerem zespołu był Krzysztof Nowak a kierownikiem drużyny Janusz Borowski. Drużyna ta w całości oparta była na chłopakach, którzy brali udział w sukcesie z turnieju Piłkarska Kadra Czeka. Niestety przygoda trwała krótko bo rok ale i tak na trwale wbili się w pamięć kibiców zarówno kłobuckich, jak i drużyn przeciwnych, gdyż grali efektowną piłkę i z większością drużyn nawiązywali walkę jak równy z równym. Dwóch zawodników: Piotr Borowski i Paweł Brdąkała, przeniosło się do „Gwarka” Zabrze z którym zdobyli wicemistrzostwo Polski juniorów.

W roku 1990 najmłodsi adepci piłki nożnej z Kłobucka brali udział w zagranicznym turnieju w Holandii niedaleko Hagi, gdzie na 16 zespołów zajęli 7 miejsce, lepsi od nich z polskich drużyn był tylko „Raków” Częstochowa, zajmując 2 miejsce. Rok później w październiku ta sama drużyna i drużyna trampkarzy starszych brała udział w turnieju z okazji 70-lecia RKS „Raków” Częstochowa w którym brały tez udział drużyny FC Lourdes z Francji i KS Rozekne z Łotwy. Młodsi piłkarze ZNICZA zajęli 3 a starsi 4 miejsce.

Jak widać narybek był, było z czego wybierać i w późniejszych latach część z tych chłopców stanowiła o sile drużyny seniorskiej ZNICZA Kłobuck.

Wydawało się, że po sezonie 90/91 zawodnicy z Kłobucka włączą się w walkę o awans, niestety zamiast walki o awans trzeba było oglądać się za siebie. Dlatego to co nastąpiło w rozgrywkach lat 1991/92 zaskoczyło nie tylko miejscowych kibiców ale i sympatyków innych drużyn, zwłaszcza że po pierwszych pięciu kolejkach ZNICZ miał na koncie 6 punktów.

Na inaugurację zremisował z „Liswartą” Krzepice 1:1, pokonał „Spartę” II Lubliniec 3:0, w Kościelcu w III kolejce znów podzielił się punktami z miejscowym „Lotnikiem” (1:1), w IV kolejce wygrał 1:0 z „Wartą” Kamieńskie Młyny i przegrywając w piątym meczu 0:3 z „Orłem” Babienica.

Jednak w kolejnych dziesięciu kolejkach ZNICZ nie przegrał ani razu tracąc tylko dwa punkty po remisach z „Olimpią” Budex Huta Stara 0:0 i z „Zawiszą” Pajęczno 2:2. Po drodze pokonał „Start” Częstochowa 4:0, „Unię” Kalety 3:2, „Rybak” Ciasna 2:1, „Błękitnych” Częstochowa 4:0, „Orkan” Strojec 5:2, „Polonię” Poraj 2:1, „Śląsk” Koszęcin 6:1 i „Wartę” Mstów 4:2.

Mimo słabego początku na koniec rundy jesiennej pilkarze kłobuckiego klubu byli zdecydowanym liderem z sześcioma punktami przewagi nad dwoma goniącymi rywalami – „Liswartą” Krzepice i „Wartą” Kamieńskie Młyny, i z imponującym bilansem bramkowym: 38 strzelonych bramek do 16 straconych.

Piłkarze kłobuccy już w pierwszej kolejce rundy rewanżowej dostali możliwość powiększenia przewagi nad jednym z konkurentów – krzepicką „Liswartą”. W derbach przyszłego powiatu padł wynik 1:0 dla ZNICZA, który zwycięstwo zapewnił sobie w 85 minucie. W XVII kolejce cała prowadząca trójka solidarnie straciła punkty. Jednak w tym sezonie to zawodnicy ZNICZA potrafili wykorzystywać sytuacje, które dawały możliwość oddalenia się od goniących drużyn i zwiększania przewagi nad konkurentami.

W meczu z drużyną z Kamieńskich Młynów zawodnicy z Kłobucka nie pozwolili sobie na stratę punktów, pokonując przeciwnika 1:0. W meczu z „Orłem” Babienica zwyciężyli 3:1, a w następnej kolejce szczęśliwie uratowali 1 punkt w Częstochowie, strzelając bramkę na 2:2 w ostatniej minucie meczu z rzutu wolnego.

Duża przewaga punktowa nad rywalami rozluźniła nieco piłkarzy i nieoczekiwanie przegrali u siebie w meczu z „Unią” Kalety 0:1. Ten zimny prysznic podziałał mobilizująco na zawodników z Kłobucka, którzy wygrali kolejnych sześć spotkań i na trzy kolejki przed końcem rozgrywek zapewnili sobie historyczny awans do Ligi Międzyokręgowej. Zapewniony awans dawał piłkarzom ZNICZA komfort psychiczny w grach z kolejnymi rywalami, a mimo to w Koszęcinie kłobucki zespół wyraźnie uległ gospodarzom, bo aż 0:4. Mimo iż nie zmieniło to już nic w ligowej tabeli to pozostał niesmak po kompromitującej porażce pewnego już awansu lidera Okręgówki.

Ostatnią kolejkę ZNICZ rozgrywał na własnym boisku z „Wartą” Mstów. Duża liczba zgromadzonych kibiców, działacze i zawodnicy czkali już tylko na ostatni gwizdek sędziego by móc zasłużenie cieszyć się z awansu. Piłkarze by nie psuć humoru nikomu (może oprócz przeciwników) pewnie wygrali 3:0 i na festynie zorganizowanym przez działaczy z okazji wygranej w całych rozgrywkach mogli wspólnie z kibicami cieszyć się historycznego wydarzenia i największego sukcesu klubu jak dotąd.

A kadrę, która wywalczyła pierwszy w historii awans do Ligi Międzyokręgowej tworzyli: Bogus Jarosław, Kin, Wojciechowski, Wąsik Robert, Tomczyk Krzysztof, Piaskowski Jan, Czajkowski, Widuła Paweł, Malina Andrzej, Noszczyk, Kurowski Piotr, Musiał, Krawczyński Grzegorz, Knot Andrzej, Krawczyński, Binek Andrzej, Bucki Ireneusz, Kula, Kurnicki, Obała Piotr, Bednarski, Szmit Mariusz, Malina P., Szmit Ryszard, Kowalczyk Robert, Zając Roman. Trenrem zespołu był Krzysztof Nowak a II trenerem Jamrozik Edward.

Niestety sukces ten nie przełożył się niestety na lepsze na wyniki w Lidze Międzyokręgowej. Sezon 1992/93 ZNICZ jako beniaminek rozpoczął w Kłobucku, podejmując „Beskid” Andrychów i ulegając gościom 1:2. Historyczną bramkę zdobył Tomczyk Krzysztof. Jak się później okazało nie była to ostatnia porażka ZNICZA w tych rozgrywkach, choć w niektórych meczach nie dopisywało piłkarskie szczęście to w wielu spotkaniach widać było różnicę poziomów pomiędzy Ligą Wojewódzką a Międzyokręgową. W meczu z absolutnym liderem, „Raczkowskim” Namysłowem, piłkarze ZNICZA na początku zszokowali publiczność namysłowską. Niestety dobra gra trwała niespełna 20 minut, ZNICZ po bramce Andrzeja Binka prowadził 1:0. Utrata bramki uświadomiła zawodnikom Namysłowa, że mecze same sie nie wygrywają i już po dwóch minutach wyrównali. Na tym niestety się nie skończyły popisy strzeleckie gospodarzy i mecz zakończył się wynikiem 7:1 dla „Raczkowskiego”. Mimo tak wysokiej porażki kibice w Namysłowie brawami pożegnali kłobuckich zawodników, którzy przez cały mecz grali otwarty futbol w meczu z liderem. Pierwszy punkt w lidze i jak się okazało później, ostatni ZNICZ wywalczył z „Odrą” Kędzierzyn – Koźle, remisując na własnym boisku 2:2. W ostatniej kolejce jesieni i ostatnim meczu ZNICZA w Lidze Międzyokręgowej, kłobucka drużyna została rozgromiona w Brzegu przez miejscową „Stal” aż 11:0.

Po rundzie jesiennej kierownictwo ZNICZA z różnych przyczyn (kontuzje, rozpad drużyny przez np. służbę wojskową niektórych zawodników oraz kwestie finansowe) zdecydowało się na wycofanie drużyny z rozgrywek.

Decyzja ta zadziwiła zarówno rywali ZNICZA jak i kibiców z Kłobucka. Wiadomo było, że utrzymanie w lidze będzie graniczyć z cudem, lecz liczono w walkę do ostatniej kolejki. Niestety nie zdecydowano sie nawet, by rozgrywki dokończył zespół uzupełniony chociażby zdolnymi juniorami, którzy mieliby szansę ogrywać się w meczach z dobrymi zespołami i zdobyć doświadczenie na przyszłość, jak działo się to przed laty gdy ZNICZ walczył o utrzymanie w Lidze Wojewódzkiej.

Niestety o rezygnacji z gry zespołu ZNICZA zdecydowały głównie kwestie finansowe. Decyzja ta, niestety nie tylko wypaczyła trud podjęty przez zawodników, którzy wywalczyli przed rokiem awans i pozostali w zespole, lecz także sens walki o ponowną walkę o zwycięstwo w lidze. Zwłaszcza, iż mogliby występować w zespole zdolni juniorzy, którzy z pewnością zdobyliby ogromne doświadczenie, które zaprocentowałby w kolejnych latach. Niestety pozostał żal, rozczarowanie oraz duży niesmak.

Wiosną drużyna rozgrywała głównie sparingi, by nie wypaść z rytmu meczowego, co nie było łatwym zadaniem, gdyż inne zespoły grały w regularnych rozgrywkach. Od nowego sezonu kłobucka drużyna miała ponownie wystartować ponownie w rozgrywkach Ligi Wojewódzkiej.

Półroczna przerwa było bardzo widoczna, gdyż na jesień w 17 meczach nowego sezonu zawodnicy zdołali wywalczyć tylko 8 punktów, odnosząc dwa zwycięstwa (z „Mechanikiem” Kochcice 5:0 i „Polonią” Poraj 3:0), remisując czterokrotnie, ponosząc jedenaście porażek (w tym dwa razy bardzo wysoko, bo 1:7 z „Unią” Kalety i 0:8 z „Płomieniem” Kuźnica Marianowa). Rundę wiosenną piłkarze ZNICZA rozpoczęli z nowym trenerem Jerzym Owczarkiem. Zmiana trenera podziałała mobilizująco na zawodników, gdyż cztery pierwsze mecze zakończyły się zwycięstwem ZNICZA. Pokonali kolejno: 3:2 „Liswartę” Krzepice, 2:0 „Zawiszę Pajęczno, 3:2 „DEAL” Panki i 4:1 „Unię” Kalety. W V kolejce przegrali 0:2 z „Orłem” Babienica, w następnej wygrali 4:1 z „Wartą” Kamieńskie Młyny, a w VII zremisowali z OKS Olesno 2:2. Od VIII kolejki odnieśli ponownie serię zwycięstw, lecz tym razem pięciu z rzędu: 1:0 LZS Uszyce, 5:1 z „Mechanikiem” Kochcice, 3:0 z „Pogonią” Blachownia, 4:3 z „Płomieniem” Kuźnica Marianowa (prowadzili już 3:0), 2:1 z „Pogonią” Kamyk. Na chwilę piłkarzy ZNICZA zatrzymali zawodnicy „Warty” Mstów, którzy zremisowali w Kłobucku 0:0, o czym przekonała sie drużyna „Poloni” Poraj, która u siebie przegrała 1:3 i „Lotnika” Kościelec, który uległ w Kłobucku po zaciętym meczu 2:3.

W przedostatniej kolejce ZNICZ jadąc do lidera na mecz z drużyną „Olimpii” Huta Stara, miał wiele kłopotów z zestawieniem optymalnego składu. Zespół przetrzebiony kontuzjami i absencjami za kartki, stanął na wysokości zadania i zwyciężył 3:2, odnosząc trzecie zwycięstwo z rzędu. Ostatnia kolejka to wizyta w Kłobucku „Motoru” Praszka, piłkarze ZNICZA okazali się bardzo niegościnni i pokonali „Motor” 4:2.

ZNICZ z przedostatniego miejsca na koniec rundy jesiennej, na zakończenie sezonu przesunął się na 8 miejsce. Zwiększając swój dorobek punktowy o 30 punktów i wyzerował stosunek bramek na 61:61 (po pierwszej rundzie zdobył 8 punktów, w bramkach 15:39). Znów jesień zaważyła na końcowym rezultacie, gdyż po pierwszej rundzie piłkarze z Kłobucka mieli 18 punktów straty do lidera a zakończyli rozgrywki z tylko 6 punktową stratą!

W meczach jesiennych wystarczyło zdobyć 8 punktów więcej by po roku znów cieszyć się z awansu do wyższej ligi, a tak został niedosyt i myślenie nad cudowną metamorfozą piłkarzy w drugiej rundzie.

Sezon zakończono przyjemnym wydarzeniem, gdyż na towarzyski mecz do Kłobucka przyjechał RKS „Raków” Częstochowa, która to drużyna właśnie wywalczyła awans do I ligi. W drużynie „Rakowa” zagrało dwóch byłych zawodników ZNICZA: Andrzej Wróblewski i Witold Gwiździel. Niestety przyjemności skończyły sie po pierwszym gwizdku sędziego, gdyż pilkarze z Częstochowy poważnie podeszli do meczu i zaaplikowali naszej drużynie 11 bramek, nie pozwalając sobie na stratę choćby jednej.

Z wielkimi nadziejami czekano na kolejny sezon, potwierdzały to wyników meczy sparingowych. Lecz w pierwszych ośmiu kolejkach ZNICZ wywalczył tylko 10 punktów, zajmując 5 pozycję w lidze. Piłkarze jesienią grali ze zmiennym szczęściem i wydawało się, że nie będzie się liczyć w walce o najwyższe pozycje w lidze (zdobyli 19 punktów), lecz znów wiosną pokazali charakter, zwyciężając czasami w bardzo efektowny sposób jak np. w meczach z „Lotem” Konopiska 5:0, „Promieniem” Glinica 7:1, czy „Pogonią” Kamyk 7:0 (której to drużynie zrewanżowali się za porażkę w Kłobucku 1:5). Ostatecznie zawodnicy zakończyli rozgrywki na 2 miejscu z 46 punktami, ustępując miejsca drużynie z Panek.

Jesień sezonu 1995/96 ZNICZ rozpoczął od wygranej 2:1 z „Pogonią” Blachownia w Kłobucku. W II kolejce po zaciętym meczu przegrali jednak w Oleśnie z miejscowym OKS 2:3, jednak następne dwie kolejki to zdobycie kompletu punktów. Gdy kibice zaczęli wierzyć w kolejny udany sezon, drużyna się zacięła i w następnych dwóch kolejkach zdobyli tylko 2 punkty, remisując 1:1 w meczach z „Motorem” Praszka i LZS Dalachów. Po jednobramkowym zwycięstwie w derbach z Kamykiem (1:0), przyszły cztery kolejne porażki: z „Wartą” Mstów 0:2, „Unia” Kalety 1:2, „Wartą” Kamieńskie Młyny 1:2 i „Piastem” Gorzów Śląski 1:3. Przedostatnia kolejka, a ostatni mecz u siebie ZNICZ okrasił wysokim zwycięstwem nad „Skrą” Częstochowa 6:0, by w ostatnim meczu rundy zremisować w Kościelcu z „Lotnikiem” 1:1.

Wiosną pilkarze ZNICZA rozpoczęli od pięciu kolejnych zwycięstw: z OKS Olesno 2:0, „Krisbutem” II Myszków 2:0, „Gromem” Poczesna 3:2, „Zawiszą” Pajęczno 3:1, „Lotem” Konopiska 2:1. W VI kolejce ulegli w Praszce „Motorowi” 1:5. Po dwóch kolejnych wygranych przyszła porażka w Mstowie, a w ostatnich sześciu kolejkach odnieśli trzy zwycięstwa, dwie porażki i odnotowali jeden remis. Ostatecznie sezon zakończyli na trzecim miejscu w tabeli.

W nowym sezonie do składu weszli utalentowani juniorzy, ale trzon drużyny stanowili zawodnicy doświadczeni. Dwa ostatnie sezony, a zwłaszcza gra wiosną dawały nadzieję, że zespół z Kłobucka włączy się w walkę o awans. Niestety cały sezon ZNICZ grał w kratkę, piłkarze nie potrafili odnaleźć właściwego rytmu gry, dobre mecze przeplatali bardzo słabymi. Nie potrafili rywalom narzucić swojego stylu gry nawet w tych meczach, które kończyli zwycięstwami i w końcowej rywalizacji uplasowali się na siódmej pozycji. Jednak sezon ten i tak był lepszy niż nowy z lat 1997/98, gdyż w rundzie jesiennej piłkarze ZNICZA w piętnastu meczach zdobyli tylko 12 punktów, kończąc z ujemnym bilansem bramek 20:36.

W całej rundzie zdołali wygrać zaledwie trzy spotkania, trzy mecze z udziałem ZNICZA kończyły się remisami i aż dziewięciokrotnie schodzili z boiska pokonani, między innymi 1:5 z OKS Olesno i 2:8 z „Krisbutem” II Myszków.

Słabe wyniki spowodowały zmianę na stanowisku trenera, Jerzego Owczarka zastąpił Jerzy Marszałek, dla którego był to powrót do Kłobucka i druga przygoda ze ZNICZEM jako trenera. Niestety zmiana ta nie zaowocowała dobrymi rezultatami, choć i tak było lepiej niż jesienią. Wiosną ZNICZ zdobył 18 punktów i walczył o utrzymanie w lidze z „Liswartą” Krzepice i „Jednością” Boronów. Przed ostatnią kolejką wiadomo było, że z ligi spada „Skra” Częstochowa i drużyna z Krzepic. ZNICZ z „Jednością” miał stoczyć korespondencyjny pojedynek. Drużyna ZNICZA swój mecz rozgrywała w Pankach a w Boronowie „Jedność” miała grać z „Motorem” Praszka. Mecz w Pankach mimo ogromnego zaangażowania i walki do ostatniego gwizdka sędziego ZNICZ przegrał 2:3 (ostatnia bramka padło po próbie wybicia piłki przez jednego z zawodników ZNICZA) i z niecierpliwością oczekiwali wyniku z Boronowa. W przypadku remisu bądź porażki zespołu z Boronowa, ZNICZ utrzymałby się w lidze. Niestety, ani kibice, ani zawodnicy, ani działacze z Kłobucka nie doczekali się wyniku, gdyż drużyna z Praszki nie dojechała na to spotkanie. Jedna z wersji mówiła, iż ekipie gości popsuł się autokar, choć dla wielu innych sympatyków piłki nożnej, nie tylko (a oczywiście głównie) w Kłobucku, powody, przez które mecz ten sie nie odbył były całkiem inne. Wcale niezwiązane z problemami lokomocyjnymi drużyny z Praszki. Częstochowski OZPN mimo wniesionego protestu przez działaczy z Kłobucka, przyznały walkower drużynie „Jedności”, co było jednoznaczne z degradacją ZNICZA do Klasy „A”. ZNICZ Kłobuck po 20 latach znów musiał walczyć w A klasowych rozgrywkach by wrócić do Ligi Okręgowej.

Wszyscy, od działaczy przez piłkarzy, po kibiców obawiali się następnego sezonu bardziej niż wszystkich poprzednich. Wiadomo było, iż ZNICZ będzie walczył o powrót do „Okręgówki”, lecz po zakończonym spadkiem sezonie morale wśród zawodników nie było zbyt wysokie. Drużyna trafiła do grupy oleskiej a wraz nią inny spadkowicz „Liswarta” Krzepice.

Mimo wielu obaw już w pierwszym meczu zawodnicy kłobuckiego klubu pokazali rywalom, jaka jest różnica w umiejętnościach i sposobie gry pomiędzy Ligą Okręgową a „A” Klasą. Jednocześnie piłkarze pokazali kibicom, że będą robić wszystko, by za rok znów znaleźć sie na boiskach Ligi Okręgowej. Rywalem ZNICZA była drużyna Ligoty Oleskiej, której to piłkarze zapamiętają na wiele lat mecz w Kłobucku. Zawodnicy ZNICZA rozgromili rywali, aż 11:0, co jest jednym z najwyższych zwycięstw w historii klubu. Druga kolejka tylko potwierdziła aspiracje kłobuczan, gdyż zwyciężyli 4:1 „Sokół” Parzymiechy.

Niestety dwie łatwe wygrane uśpiły chyba piłkarzy, bo w trzeciej kolejce w Wachowicach doznali wyraźnej porażki 0:5, co pokazało, że nie należy lekceważyć żadnego przeciwnika. Porażka ta uświadomiła też zawodnikom, iż w każdym meczu trzeba zagrać na maksimum swoich możliwości, by w przyszłości uniknąć takich wpadek jak w meczu ze „Stobrawą”.

Lekcja została odrobiona i w trzech kolejnych meczach ZNICZ zdobył komplet punktów. Remis w Uszycach 2:2 i wygrana 3:2 po zaciętym meczu z Dalachowem, wprowadziła lekki niepokój wśród kibiców zwłaszcza, że kolejne spotkanie ZNICZ miał rozegrać z liderem i głównym rywalem do awansu „Liswartą” Krzepice.

W meczu „na szczycie” ZNICZ w przypadku wygranej samodzielnie zająłby miejsce lidera rozgrywek. Początek meczu wiele na to wskazywał, lecz mimo prowadzenia do przerwy 1:0 ostatecznie zakończył się remisem 2:2, co oznaczało, iż ZNICZ dalej tracił do lidera 2 punkty.

W ostatnich dwóch kolejkach piłkarze pokonali u siebie „Prosnę” Zdziechowice 3:1 i na wyjeździe „Ikar” Radłów 7:1, co niestety niewiele zmieniło w tabeli na koniec rundy pierwszej.

Początek rundy rewanżowej to siedem kolejnych wygranych. W meczach tych ZNICZ strzelił 31 bramek tracą przy tym tylko 4. W dwóch meczach pokonali rywali 7:0 – LZS Uszyce i Ligotę Oleską. Tej drugiej drużynie w dwumeczu piłkarze z Kłobucka zaaplikowali 18 bramek nie tracąc żadnej. W VIII kolejce ZNICZ kończąc mecz w dziewiątkę wywiózł remis z Dalachowa 1:1, strzelając bramkę w końcowych minutach po uderzeniu Piotra Kurowskiego.

W meczu, który mógł znów rozstrzygnąć, kto z dwójki rywali, czy ZNICZ czy „Liswarta” spokojnie dogra do końca i pewnie awansuje, nic takiego nie nastąpiło. Był to mecz za tak zwanych „sześć punktów”, ponieważ piłkarze z Krzepic we wcześniejszych kolejkach stracili prowadzenie w tabeli na rzecz ZNICZA, który miał 3 punktową przewagę przed tym spotkaniem. Dwie najlepsze drużyny pokazały się z bardzo dobrej strony rozgrywając zacięte i pełne emocji spotkanie.

W pierwszej połowie wynik często się zmieniał, padły cztery bramki i wynik brzmiał 2:2, druga połowa rozpoczęła się od ataków ZNICZA ale to goście strzelili trzecią bramkę i obieli prowadzenie. Huraganowe ataki zawodników ZNICZA rozbijały się o szczelną obronę „Liswarty” i z każdą upływającą minutą nadzieje kibiców gasły, jednak w końcowych minutach na strzał zdecydował się Mariusz Szmit i piłka znalazła drogę do siatki. Mimo jeszcze kilku okazji dla gospodarzy wynik nie uległ już zmianie i mecz zakończył się wynikiem remisowym. Schodzących zawodników obu drużyn żegnały brawa od kibiców z obu stron za walkę i nieustępliwość.

W ostatnich dwóch kolejkach piłkarzom kłobuckiego klubu wystarczyło zdobyć cztery punkty by świętować awans. W przedostatniej kolejce w Zdziechowicach, stremowany zespół nie mógł znaleźć sposobu na drużynę „Prosny”. Po obięciu prowadzenia, zamiast nadal atakować zawodnicy cofnęli się, by utrzymać wynik. Mimo to gospodarze zdołali wyrównać, a także narzucić swój styl gry, jednak w końcówce spotkania, po rzucie rożnym Staśkiewicz Rafał zdobył bramkę gwarantującą zwycięstwo i w praktyce awans do Ligi Okręgowej.

Przed ostatnią kolejką nikt nawet nie pomyślał, że ZNICZ może stracić awans i przegrać na własnym stadionie z „Ikarem” Radłów, zwłaszcza pamiętając wynik pierwszego spotkania. Piłkarze nie zawiedli zgromadzonych widzów i pewnie pokonali rywali 5:0, pieczętując tym samym zwycięstwo w całych rozgrywkach.

Mimo wielu obaw przed sezonem okazało się, że ZNICZ po roku absencji znów zawita w „okręgówce”. Jak się później okazało również rywal z Krzepic dzięki decyzjom działaczy CzOZPN wywalczył awans. Obydwaj spadkowicze zdystansowali rywali i w praktyce, mimo kilku słabszych momentów, zdominowali całe rozgrywki. Żadna z innych drużyn nie potrafiła dotrzymać kroku obu ekipom, co jednocześnie pokazało jak wielka różnica jest między Klasą „A” a Ligą „Okręgową”. ZNICZ zdobył 55 punktów ze stosunkiem bramek 85:24, a „Liswarta” odpowiednio – 52 punkty i 90:36 w bramkach, trzeci i czwarty zespół w lidze, czyli Rudniki i Zdziechowice zdołały zebrać na swoim koncie po 35 punktów a w bramkach odpowiednio: 54:39 i 54:44. Obrazuje to jak wielki potencjał posiadały dwa pierwsze zespoły i ile brakuje reszcie rywali.

Ponowny awans wywalczyli następujący zawodnicy: Binek Andrzej, Obała Piotr, Malina Andrzej, Szmit Ryszard, Szmit Mariusz, Bejm Piotr, Juszczyk Tomasz, Staśkiewicz Rafał, Knot Andrzej, Kowalczyk Robert, Toporek Robert, Biadasz Dariusz, Szczypiór Michał, Bogus Jarosław, Gajda Zbigniew, Zygier Piotr, Kurowski Piotr, Serwiński Tomasz, Francik Andrzej, Trybek Tomasz, Zygier Dariusz, Rogaczewski Andrzej. Trenerem zespołu był Jerzy Marszałek a kierownikiem drużyny Bednarski Dariusz.

Pierwszy mecz po powrocie do Ligi Okręgowej ZNICZ zagrał na własnym boisku ze spadkowiczem z IV Ligi „Zielonymi” Żarki. Mecz stał na dobrym poziomie a piłkarze z Kłobucka już po pięciu minutach obieli prowadzenie, którego nie oddali już do końca spotkania. W drugiej kolejce w ciągu 90 minut kibice kłobuckiego klubu zobaczyli dwa oblicza swojego zespołu. W meczu z „Dragonem” Rusinowice, także beniaminkiem, po pierwszych 45 minutach ZNICZ prowadził 4:0 i chyba nie było kibica obecnego na meczu, który myślał, iż zawodnicy z Kłobucka stracą choćby jedną bramkę. Niestety w drugiej połowie mecz miał zupełnie inne oblicze, które zaskoczyło wszystkich. Piłkarze z Rusinowic zdołali odrobić straty, a kibice przecierali oczy ze zdziwienia nie wierząc w to, co się stało. Mecz zakończył się remisem, który nie satysfakcjonował tak naprawdę żadnego z zespołów. W trzeciej kolejce w Lublińcu Znicz podzielił się punktami z miejscową „Spartą” 2:2. Następna kolejka to mecz derbowy z niedoszłym przeciwnikiem krzepicką „Liswartą”, kibice szykowali się na zaciekły pojedynek. Jednak emocje przeżywali tylko kibice ZNICZA, którzy zadowoleni wracali do domów po gładkim zwycięstwie 3:0. Kolejny mecz z „Victorią” w Częstochowie stanął pod znakiem zapytania, gdyż jeden z zawodników ZNICZA zmieniał stan cywilny i wiekszość zawodników „wspierała” go swą obecnością podczas owych uroczystości. Mimo wszystko drużyna, choć w okrojonym składzie, wyjechała na zawody i od początku postawiła twarde warunki częstochowianom. Do przerwy wynik brzmiał 1:1, jednak z czasem braki w kadrze widoczne były coraz częściej i ostatecznie ZNICZ przegrał 1:3. Porażkę tą odbili sobie zawodnicy ZNICZA, już w pełnym składzie, pokonując 5:0 „Orzeł” Babienica.

Charakter drużyna pokazała jednak dopiero w następnej kolejce, w meczu wyjazdowym w Olsztynie z „Sokołem”. Do 70 minuty ZNICZ przegrywał 0:2, jednak ostatnie 15 minut to koncertowa gra piłkarzy kłobuckiego klubu, strzelone trzy bramki – w tym dwie obrońcy Piotra Obały – i ostatecznie zwycięstwo po ciężkim meczu okupionym dwiema kontuzjami braci Szmitów – Ryszarda i Mariusza.

Mimo wszystko w następnym meczu Znicz pokonuje „Pogoń” Blachownia 5:2. Drugą porażkę kłobuccy zawodnicy doznali w Konopiskach, wyraźnie przegrywając 0:3 z „Lotem”, jednak piłkarska złość „wyładowana” została w Kłobucku gdzie ZNICZ odprawił „Unię” Kalety z bagażem 5 bramek, nie dając sobie strzelić żadnej. Jednak parabola, po jakiej grali zawodnicy ZNICZA znów opadła w dół po meczu ze „Spartą” Szczekociny 1:2, a po następnej kolejce nie podniosła sie zbytnio w górę, gdyż w Kłobucku padł remis z „Wartą” Kamieńskie Młyny 1:1.

Kolejny mecz to kolejny horror, który zgotowali kibicom zawodnicy. W Pankach przegrywali do przerwy 1:2 i mimo sporej przewagi strzelili wyrównującą bramkę, a gdy wszyscy zgromadzeni kibice opuszczali stadion w 94 minucie z rzutu wolnego zwycięską bramkę strzelił Staśkiewicz, a sędzia zakończył spotkanie. Ostatnie dwie kolejki to zwycięstwo 2:0 nad „Wartą” Mstów i porażka w Truskolasach 0:1.

Runda wiosenna rozpoczęła się jeszcze jesienią, gdyż dwie kolejki drużyny rozegrały awansem. W meczu rewanżowym w Żarkach ZNICZ uległ 1:2, a „Dragon” Rusinowice nie powtórzył wyczynu z Kłobucka przegrywając 2:1. Po jesieni plus dwie kolejki z wiosny ZNICZ zajmował 6 pozycję z 30 punktami (bramki 39:25) z ośmioma punktami straty do lidera „Sparty” Szczekociny.

W sparingach przed meczami ligowymi piłkarze ZNICZA imponowali zarówno formą jak i skutecznością. Jednak w pierwszym poważnym sprawdzianie w Pucharze Polski zostali rozgromieni przez lubliniecką „Spartę” 8:1. Los bywa złośliwy, gdyż pierwszy mecz na wiosnę ZNICZ miał rozegrać właśnie ze „Spartą” w Kłobucku. Obawy o losy spotkania po meczu pucharowym były spore. Drużyna z Lublińca wyraźnie zlekceważyła zawodników kłobuckiego klubu. Jednak po 15 minutach mecz rozpoczął się jakby na nowo, ponieważ zawodnicy z Lublińca zrozumieli, że wynik sprzed tygodnia się nie powtórzy. Wynik zmieniał się raz na korzyść ZNICZA, a raz „Sparty”. Od 0:1, przez 2:1 i 2:2 do ostatecznego wyniku 3:2 na korzyść kłobucczan. W kolejnych siedmiu kolejkach ZNICZ zdobył tylko 6 punktów. A kolejny mecz pilkarze mieli rozegrać z lidem ze Szczekocin. Jednak to ZNICZ po 15 minutach prowadził 1:0, niestety w ostatniej minucie sędzia podyktował wątpliwy rzut karny na korzyć gości, który skrzętnie wykorzystali. Mimo całkowitej dominacji w drugiej połowie przez piłkarzy kłobuckiego klubu wynik niestety nie uległ zmianie i spotkanie zakończyło się remisem. Niestety dobra postawa w meczu z liderem nie przeniosła się na kolejne spotkania. W ostatnich czterech kolejkach zdołali zdobyć tylko 3 punkty z „Wartą” Mstów, przegrywając z Kamieńskimi młynami, Pankami, i Truskolasami.

Sezon ten zakończył się dla ZNICZA w środku tabeli, mimo bardzo dobrej postawy w niektórych spotkaniach. Pamiętać należy, iż był to pierwszy sezon w Lidze Okręgowej po rocznym pobycie w Klasie A, jednak kibice byli lekko rozczarowani, ponieważ wymagali walki o pierwsze pozycje w rozgrywkach.

W kolejny sezon piłkarze wchodzili już pod wodzą nowego trenera, Jerzego Marszałka zastąpił były piłkarz ZNICZA, „Rakowa” Częstochowa i „Ruchu” Radzionków Andrzej Wróblewski. Zespół ponownie trzeba było budować od podstaw a do składu doszło kilku zawodników z okolicznych klubów.

Pierwszy mecz z Kaletami, przegrany 1:2, potwierdził przekonanie kibiców, iż w tym sezonie ZNICZ znów będzie ligowym średniakiem. Lecz kolejne dwa mecze to komplet punktów zdobytych z „Jednością” Boronów (2:1) i „Rakowem” II (4:0). Jednak w kolejnych trzech meczach zawodnicy nie potrafili zdobyć ani punktu, ani bramki (z Lublińcem 0:3, „Victorią” 0:2, i „Wartą” Kamieńskie Młyny 0:2).

Po następnych czterech kolejkach kibice ZNICZA zastanawiali się co dzieje się w drużynie, która po trzech wyraźnych porażkach, potrafili wygrać kolejne cztery – kolejno z KS Panki 7:0, „Sokołem” Olsztyn 3:0, „Polonią” Poraj 1:0, „Zielonymi” Żarki 3:0. Cudowna metamorfoza nie trwała jednak długo i w momencie kiedy kibice uwierzyli w dobrą formę zawodników, ci ponieśli porażkę ze „Stradomiem” Częstochowa 0:2, a w ostatnich pięciu kolejkach rundy jesiennej zdobyli tylko pięć punktów. Zremisowali z Babienicą (0:0) i Mstowem (2:2), przegrali z Kaletami (0:2) i Truskolasami (3:5), wygrywając w ostatniej kolejce z Boronowem (1:0).

Wiosna nie zmieniła oblicza kłobuckiego klubu, ZNICZ grał w kratkę, dobre mecze przeplatając słabymi i w ostatecznym rozrachunku drużyna zajęła miejsce w środkowej strefie tabeli.

Sezon 2001/2002 zawodnicy z Kłobucka zakończyli na czwartym miejscu, z bilansem 16 zwycięstw, 7 remisów i 7 porażek. Kibice w końcu zaczęli oglądać zespół do jakiego byli przyzwyczajeni, walczący, grający ambitnie nawet w przegranych meczach i z niecierpliwością oczekiwali kolejnego sezonu.

ZNICZ w tym sezonie grał dobrze, lecz tylko wiosną 2002, co znów pokazało, iż stracone punkty jesienią nie pozwoliły na walkę o pierwsze miejsce. Jesienią piłkarze przegrali cztery spotkania ( ze Szczekocinami 1:2, Niegową 1:4, Mstowem 1:2 i Konopiskami 0:1) a zremisowali aż sześciokrotnie (dwukrotnie z Kaletami i dwukrotnie 2:2, Kamieńskimi Młynami 1:1, Sadowem 0:0, „Stradomem” Częstochowa 1:1, Truskolasami 2:2), choć trzeba przypomnieć iż dwa mecze rozegrano awansem z rundy wiosennej. Zwycięstwa odnosili nad zespołami z Truskolas 1:0, Lublińca 2:1, Blachowni 3:0, Olsztyna 2:0, Koszęcina 3:0, Żarek 3:0 i Babienicy 4:1.

Zarówno jesień, jak i wiosnę ZNICZ rozpoczynał od wygranych z Pucharze Polski na szczeblu okręgu częstochowskiego – „Liswartą” Popów 5:2 i w następnej rundzie ze „Skrą” Częstochowa 1:0. Oba mecze ZNICZ wygrał pewnie, zresztą jak to bywało niekiedy w poprzednich latach, lecz w tym sezonie zawodnicy z Kłobucka przypomnieli sobie, choć może nie myśleli nawet o tym, o tradycji pucharowych meczów sprzed kilku dobrych sezonów. Tydzień po zwycięstwie nad „Skrą” w kolejnej rundzie wysoko pokonali „Orzeł” Kiedrzyn 4:0.

Kibice ostrzyli sobie apetyty na dobre występy i przede wszystkim zwycięstwa w lidze, jednak początek rundy wiosennej do udanych nie należał. Po remisie z Lublińcem 0:0 przyszły dwie porażki, wyjazdowa ze Szczekocinami 2:3 i u siebie z Niegową 1:2 i nastroje znów nie były zbyt optymistyczne.

Jednak po raz trzeci w roku 2002 piłkarze mieli rozegrać mecz o Puchar Polski a rywalem – również już po raz trzeci – „Jura” Niegowa, z którym to zespołem ZNICZ miał niekorzystny bilans spotkań, gdyż oba mecze przegrał. Kibice nielicznie zgromadzili sie na stadionie w Kłobucku, nie wierząc zbytnio w sukces drużyny, lecz ci którzy przyszli nie mogli narzekać. ZNICZ zagrał osłabiony a zawodnicy Niegowej grając w pełnym składzie i pamiętając poprzednie spotkania, wyszli na mecz bardzo pewni siebie. Piłkarze ZNICZA zagrali jednak agresywnie i z charakterem, a mecz mimo iż po 90 minutach zakończył się bezbramkowym remisem mógł się podobać. Nie brakowało szybkich akcji, strzałów, parad bramkarzy z obu stron. Po tym jak sędzia rozpoczął dogrywkę obie drużyny grały już mniej odważnie. Jednak jedna akcja ZNICZA zakończyła sie celnym strzałem Beim Piotr i zawodnicy oraz kibice mogli cieszyć się z awansu do kolejnego etapu rozgrywek, a był nim finał na szczeblu okręgu, który dawał przepustkę do walki z drużynami z wyższych lig.

Tym meczem drużyna rozpoczęła serię zwycięstw, przerwaną dopiero meczem ze „Stradomem”, lecz droga do tego była jeszcze daleka. Pierwszym przeciwnikiem była „Warta” Kamieńskie Młyny i do przerwy mecz już był rozstrzygnięty, gdyż ZNICZ prowadził 3:0 a po przerwie zawodnicy dołożyli kolejne 5 bramek i mecz zakończył się pogromem 8:0.

Pięć dni później w finale Pucharu Polski na szczeblu okręgu częstochowskiego piłkarze ZNICZA spotkali się z trzecioligowym „Rakowem” Częstochowa. Mecz odbył sie na stadionie w Hucie Starej, obserwowany był przez ponad 400 sympatyków obu drużyn, choć w przewadze i to dość sporej byli kibice „Rakowa”. Spotkanie zaczęło sie małym zgrzytem a zakończyło wielkim skandalem. Zgrzyt nastąpił na początku spotkania, kiedy to sędzia nakazał zmianę getr zawodnikom ZNICZA, po wniesieniu protestu przez działaczy z Kłobucka doszło do porozumienia i dzięki uprzejmości działaczy „Rakowa”, którzy użyczyli innego kompletu zawodnikom ZNICZA i mecz mógł się rozpocząć. Mecz był bardzo zacięty i w pełni obie drużyny potwierdziły, iż zasługują by grać o zwycięstwo w finałowym spotkaniu. Prowadzenie obiął ZNICZ w drugiej połowie po strzale Przemysława Mazika, jednak w niedługim czasie częstochowianie zdołali wyrównać. Ale to do piłkarzy z Kłobucka należało ostatnie słowo i po pięknej bramce Mariusza Szmita ZNICZ wyszedł znów na prowadzenie, które utrzymał do końca spotkania. Końcowe minuty meczu to już „popis” kibiców „Rakowa”, którzy najpierw wyrwali puchar działaczom Częstochowskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej a później rzucili się na zawodników ZNICZA. Jednak dzięki postawie zawodników i działaczy „Rakowa”, którzy stanęli w obronie drużyny z Kłobucka nie doszło do żadnych starć pomiędzy kibicami a zawodnikami ZNICZA.

Obie drużyny zapewniły sobie awans do kolejnego etapu rozgrywek, czyli I rundy szczebla Śląskiego Związku Piłki Nożnej.

W lidze w kolejnych spotkaniach zawodnicy nie odpuszczali, już dwa dni po zwycięstwie w pucharze pokonali w Blachowni „Pogoń” 3:1, potem Mstów 1:0, „Śląsk” Koszęcin 2:1, „Pokój” Sadów 3:1 i Żarki 2:1.

Los bywa złośliwy i w kolejnym meczu pucharowym ZNICZ trafia znów na drużynę częstochowskiego „Rakowa”. Mecz w Kłobucku pod ścisłą obserwacją policji po wydarzeniach z Huty Starej obserwowało około 300 kibiców, jednak tym razem zdecydowaną przewagę miała kłobucka drużyna, która po bramkach Mazika i Staśkiewicza zwyciężyła 2:0 awansując do kolejnej rundy.

Trzy dni później piłkarze w końcu znaleźli pogromcę, drużyna lidera Okręgówki „Stradomia” Częstochowa w Kłobucku zwyciężyła 2:1 strzelając drugą bramkę w ostatnich minutach pierwszej połowy i mimo ataków gospodarzy wynik do końca nie uległ już zmianie.

29 maja 2002 roku to wielkie święto piłki nożnej w Kłobucku, w II rundzie Pucharu Polski na mecz ze ZNICZEM przyjechała drużyna BBTS „Ceramed” Bielsko-Biała – świeżo upieczony II-go ligowiec. Mecz cieszył się olbrzymim zainteresowaniem nie tylko miejscowych kibiców, za to pogoda spłatała figla, gdyż spotkanie odbywało się przy cały czas padającym deszczu. Pierwsza połowa należała do doświadczonej drużyny gości, którzy swoją przewagę udokumentowali strzelając pierwszą bramkę w 20 minucie po golu Bogdana, piłkarze ZNICZA ograniczali się do kontrataków. Jednak druga połowa to już koncert gry miejscowych, którzy nie mając nic do stracenia ruszyli do ataków od pierwszej minuty, a po upływie 20, czyli w 65 minucie meczu zdobyli bramkę po pięknym strzale Tomasza Juszczyka, który wykorzystał świetne dośrodkowanie Rafała Zycha. Od tego momentu ZNICZ wyraźnie przeważał, a na boisku nie było widać tej różnicy klas, która dzieliła oba zespoły. Dwadzieścia minut później po zagraniu w pole karne jeden z zawodników „Ceramedu” dotknął piłki ręką a sędzia odgwizdał rzut karny. Pewnym egzekutorem w 78 minucie stał się Piotr Obała i ZNICZ wyszedł na prowadzenie. Pod koniec meczu bielszczanie próbowali jeszcze ataków, lecz kończyły się one 20 metrów przed bramką bronioną przez Toporka – bohatera pierwszej części meczu, który swoimi interwencjami pomógł drużynie i pierwsza połowa skończyła się tylko jednobramkowym prowadzeniem gości. ZNICZ miał jeszcze szansę na trzecią bramkę pod koniec spotkania, jednak ostateczny wynik po końcowym gwizdku sędziego nie zmienił się i sensacja stała się faktem a szczęśliwi piłkarze wpadli sobie w objęcia i pobiegli podziękować kibicom za doping i wiarę do ostatniej minuty.

W meczu tym grali: Toporek Robert – Solecki Marcin, Obała Piotr, Kardas Konrad – Zych Rafał, Zygier Piotr, Mazik Przemysław, Mazik Norbert (87’ Wilk Konrad), Juszczyk Tomasz, Szmit Mariusz, Staśkiewicz Rafał. W rezerwie: Berdys, Szczypior Michał, Beim Piotr.

Dwa dni później rozpędzona drużyna ZNICZA rozbiła „Lot” Konopiska 5:0, a w ostatnim ligowym meczu 3:1 „Orła” Babienicę. Niestety słaba postawa jesienią przekreśliła szanse na awans, straty poniesione w pierwszej rundzie były nie do odrobienia.

W ostatnim meczu sezonu w II rundzie Pucharu Polski, która jednocześnie była półfinałem na szczeblu Śląskiego Związku Piłki Nożnej i ostatnim szczeblem przed awansem do rozgrywek centralnych pod egidą Polskiego Związku Piłki Nożnej, gdyż obie drużyny, które awansowałyby do finału uzyskiwały awans, ZNICZ miał rozegrać z IV ligową „Unią” Racibórz. Licznie zgromadzeni kibice wierzyli w kolejny sukces drużyny a nastawienie zawodników było bardzo pozytywne. Mecz rozpoczął się od ataków piłkarzy z Kłobucka, którzy niestety nie potrafili ich wykorzystać, a z ubiegającym czasem mecz się wyrównał. Im bliżej końca spotkania tym bardziej obie drużyny starały się zabezpieczyć dostęp do swojej bramki, aż w końcu sędzia odgwizdał koniec regulaminowego czasu gry. Dogrywka to już tylko czekanie na ostatni gwizdek sędziego, żadna z drużyn nie mogła przebrnąć przez zasieki ustawione pod obiema bramkami. Kiedy wszyscy czekali już na rzuty karne, a trenerzy wybierali zawodników którzy mieli rozstrzygnąć sprawę strzelając jedenastki, błąd popełnił jeden z pomocników ZNICZA, zawodnik „Unii” przejął piłkę i dośrodkował w pole karne do napastnika, który wykorzystał sytuację i w 121 minucie zapewnił zwycięstwo gościom. Ostatnia akcja kłobucczan nie przyniosła powodzenia i sędzia odgwizdał koniec meczu. Bramka stracona w takiej sytuacji podłamała zupełnie piłkarzy ZNICZA, którzy po końcowym gwizdku sędziego padli na murawę i długo nie mogli zrozumieć, co sie stało. Jednak kibice potrafili docenić wysiłek zawodników i pożegnali ich gromkimi brawami. Jednak takie zakończenie przygody pucharowej mocno zapadło piłkarzom w pamięć i niestety do dnia dzisiejszego nie udało się drużynie ZNICZA powtórzyć tego sukcesu, jakim niewątpliwie były występy na tym szczeblu rozgrywek.

Kolejny sezon to rozbudzone nadzieje kibiców oraz działaczy na dobra postawę oraz walkę o najwyższe cele, czyli awans do IV Ligi. Niestety nadzieje kibiców okazały się płonne, gdyż początek sezonu był zupełnie nieudany. Pierwsze zwycięstwo ZNICZ odniósł dopiero w szóstej kolejce z „Pogonią” Blachownia. W pierwszych dwóch meczach drużyna zdobyła tylko dwa punkty remisując zarówno z Kaletami jak i Babienicą 1:1, następnie przyszły trzy kolejne porażki i dopiero wspomniane wcześniej zwycięstwo. Do końca rundy jesiennej piłkarze kłobuckiego klubu zdołali jeszcze pokonać tylko trzy zespoły – Koszęcin 1:0, Szczekociny 2:0, Niegowę 5:4, co prawda nie przegrali także już żadnego meczu, lecz remisy (z Mstowem 3:3, Żarkami 0:0, Kamieńskimi Młynami 1:1) liczone były przez kibiców jak porażki.

Znów okazało się, iż piłkarze ZNICZA nie potrafią utrzymać formy w początkach jesiennych rozgrywek po udanym zakończeniu wcześniejszego sezonu. A postawa zawodników wiosną nie zaskoczyła kibiców, gdyż przyzwyczaili się do dobrej gry w wiosennej części sezonu. W rundzie rewanżowej przegrali tylko raz, w XIX kolejce po zaciętym meczu ze „Spartą” Lubliniec 1:2, tracąc bramkę w ostatniej minucie. W międzyczasie, na początek rundy zremisowali – co powoli stawało sie tradycją – z „Unią” Kalety 1:1, potem odnieśli cztery kolejne zwycięstwa z Boronowem 2:0, „Pilicą” Koniecpol 1:0, walczącym o awans Kiedrzynem 4:0, i Babienicą 3:2. W XVIII kolejce w derbach z „Olimpią” Truskolasy padł remis 1:1, a ciekawostką z tego meczu jest fakt, iż strzelec bramki dla ZNICZA Konrad Kardas musiał zastąpić w bramce Roberta Toporka, który ukarany został czerwoną kartką. I mimo, iż nie udało mu się obronić rzutu karnego to do końca spotkania zawodnikom z Truskolas nie udało się go pokonać. Po opisanej wyżej porażce z Lublińcem do ostatniej kolejki drużyna ZNICZA wywalczyła komplet punktów pokonując kolejno: Konopiska 2:1, Blachownię 2:1, Żarki 4:1, Mstów 1:0, Koszęcin 3:1, Kamieńskie Młyny 4:0, niepewną awansu Niegową 1:0 i Szczekociny 2:0.

Znów fatalna postawa jesienią sprawiła, że ZNICZ zajął trzecią pozycję za „Jurą” Niegowa i „Orłem” Kiedrzyn z 4 punktami straty do obu liderów, mimo że obie drużyny przegrały po dwa mecze z zespołem z Kłobucka. Niestety straty z pierwszej rundy znów okazały się zbyt duże do odrobienia.

Początek sezonu 2003/2004 także nie okazał się udany, pomimo zwycięstwa w pierwszym meczu w Blachowni (2:0), w następnych dwóch kolejkach ZNICZ stracił cztery punkty remisując z Truskolasami (0:0) i Boronowem (2:2). Jednak w kolejnych meczach zawodnicy ZNICZA potwierdzili, iż będą jednym z faworytów rozgrywek zwyciężając w dziesięciu meczach z rzędu. Odprawili kolejno: Kalety 1:0, Żarki 1:0, Koniecpol 2:1 (strzelając dwie bramki w doliczonym czasie gry), Szczekociny 3:0 (walkowerem, goście nie przyjechali na mecz – miał to być pierwszy mecz sędziowany przez kobietę w tych rozgrywkach), Kiedrzyn 3:2, „Victorię” Częstochowa 4:2, Kuźnicę Marianowa 3:0, Lubliniec 3:1 (drugiego poważnego kandydata do awansu), Kamyk 2:0, Babienicę 3:2. W dwóch ostatnich kolejkach jesieni piłkarze zdołali zdobyć tylko jeden punkt remisując w wyjazdowym meczu w Konopiskach 1:1 i przegrywając w Kłobucku 1:2 z MLKS Woźniki, drużyną walczącą o utrzymanie.

Wiosnę rozpoczęli zawodnicy kłobuckiego klubu od remisu 0:0 w Truskolasach, następnie w dwóch meczach w Kłobucku nie tracąc nawet jednej bramki zwyciężyli Boronów i Kalety, odpowiednio 4:0 i 2:0. Cenne punkty stracili jednak remisując w Żarkach, gdzie mimo prowadzenia 1:0 pozwolili zawodnikom „Zielonych” doprowadzić do wyrównania a na początku drugiej połowy strzelić drugą bramkę. Na szczęście walcząc do końca w ostatnich minutach zdołali doprowadzić do remisu, jednak brak czasu i skuteczności nie pozwolił na strzelenie zwycięskiej bramki. Od meczu w Kłobucku z Blachownią, gdzie zwyciężyli 3:0, rozpoczęli kolejną serię zwycięstw. W Szczekocinach zwyciężyli „Spartę” 4:1, w Kłobucku Koniecpol 2:0 i Kiedrzyn 4:0, w Częstochowie „Victorię” 1:0, znów na własnym stadionie Kuźnicę Marianową 2:1.

W XXVI kolejce ZNICZ miał się spotkać w Lublińcu z miejscową „Spartą”, głównym rywalem do awansu. Mimo braku kilku podstawowych zawodników piłkarze postawili wysokie wymagania i po bramce z 40 metrów Piotra Zygiera zdobyli upragnione trzy punkty. Po tym meczu ZNICZ zbliżył się na pięć punktów do liderującego rywala. W następnej kolejce w lokalnych derbach pokonali 3:2 „Pogoń” Kamyk, znów zmniejszając przewagę do lidera, tym razem do trzech punktów. Niestety XXVIII i XXIX kolejka okazały się przysłowiowym „gwoździem do trumny” dla zawodników z Kłobucka. Brak koncentracji lub zlekceważenie rywali zaowocowało porażką w Babienicy 1:2 i remisem w Kłobucku z „Lotem” Konopiska 2:2. Między innymi te dwa mecze zdecydowały o porażce w walce o awans z lubliniecką „Spartą”, mimo to w ostatnim meczu w Woźnikach Znicz walczył i wywalczył zwycięstwo 2:1.

Już dawno zawodnicy z Kłobucka nie byli tak blisko wywalczenia awansu do IV Ligi i do końca tej historii niestety nie będą (choć miejmy nadzieję, że trzeba będzie dopisać szczęśliwy aneks). Stracone punkty ze słabszymi zespołami zdecydowały o nieszczęśliwym końcu i choć wiele klubów byłoby zadowolonych z drugiego miejsca to jednak w Kłobucku wynik ten został uznany za porażkę.

W międzyczasie ZNICZ dwukrotnie spotykał się z drużyną z Ukrainy „Elektronem” Mostiska w ramach zaprzyjaźnionych miast. W Kłobucku wynik brzmiał 1:1. Mimo sporej przewagi ZNICZA to goście strzelili jako pierwsi a zespół z Kłobucka dopiero w końcówce wyrównał po rzucie rożnym wykonywanym przez Juszczyka i bramce Staśkiewicza. Na Ukrainie znów to gospodarze prowadzili lecz nie jeden a dwa do zera lecz i tym razem drużynie ZNICZA udało sie doprowadzić do wyrównania po bramkach Mazika Norberta i Staśkiewicza lecz na strzelenie zwycięskiej bramki brakło już czasu.

Nadzieje rozbudzone w kibicach przeniosły się na sezon 2004/2005, lecz po raz kolejny piłkarze ZNICZA nie zamierzali ich rozpieszczać. Wystarczy wspomnieć, iż w pierwszych sześciu kolejkach zdobyli tylko dwa punkty, remisując w III kolejce z Koniecpolem 1:1 i w VI z Konopiskami 0:0. We wszystkich innych spotkaniach doznając czterech porażek (z Niegową 0:3, Mstowem 1:4, Żarkami 0:3, „Victorią” Częstochowa 1:5). Zawodziła zarówno gra obronna jak i skuteczność w ataku, czego wyznacznikiem był bilans bramkowy 3 bramki strzelone i aż 16 straconych. I jak to bywało w latach ubiegłych w Kłobucku nastąpiła cudowna przemiana i piłkarze zwyciężyli w kolejnych trzech meczach nie tracąc żadnej bramki (z „Wartą” Kamieńskie Młyny 2:0, „Juniorem” Szarlejka 1:0, „Olimpią” Truskolasy 3:0). Jednak zwycięstwa te były tylko lekką osłodą na wydarzenia jesieni roku 2004, gdyż w ciągu kolejnych sześciu kolejek zdołali odnieść tylko jedno zwycięstwo (z „Orłem” Kiedrzyn 3:0), w miedzy czasie czterokrotnie przegrywając i raz remisując. Zdobyli sześć bramek, tracąc przy tym aż 13 (z „Pogonią” Blachownia 1:1, „Jednością” Boronów 1:3, „Unią” Kalety 1:5, „Orłem” Babienica 0:1, Woźnikami 0:3.

Jeśli kibice liczyli na dobrą wiosnę w wykonaniu zawodników ZNICZA jak to było do tej pory, to bardzo się zawiedli, gdyż piłkarze kłobuckiego klubu co rusz tracili punkty, choć trzeba przyznać iż zwycięstwa przydarzały się im częściej. W rundzie rewanżowej ZNICZ wywalczył dziewięć zwycięstw, dwukrotnie remisował i czterokrotnie schodził z boiska pokonany. Choć w meczach z kandydatami do awansu potrafili pokazać się z bardzo dobrej strony. W dwóch spotkaniach, z „Zielonymi” Żarki i Babienicą przegrali minimalnie, a spotkanie z częstochowska „Victorią” zremisowali. W Babienicy przegrywali już 0:2 do przerwy lecz zdołali doprowadzić do wyrównania, niestety w ostatnich minutach błąd defensywy zadecydował o stracie bramki i w konsekwencji przegranym meczu. Podobny przebieg miał mecz w Żarkach, choć tam do przerwy wynik był remisowy (1:1) lecz po dziewięćdziesięciu minutach już 2:3 dla „Zielonych”. Mecz z „Victorią”, zakończony remisem 2:2 był bardzo zacięty i wyrównany. ZNICZ rozegrał bardzo dobrze taktycznie to spotkanie a w końcówce tylko szczęśliwa interwencja obrońcy „Victorii”, który po rzucie rożnym i strzale jednego z zawodników Znicza wybił piłkę z linii bramkowej, uchroniła częstochowian od porażki.

Ostatecznie kłobucka drużyna ukończyła rozgrywki na 7 miejscu, zdobywając 41 punktów, strzelając 38 bramek a tracąc ich 47.

Sezon 2005/2006 dla ZNICZA był okresem dużych zmian. Z zespołu odeszło kilku zawodników tworzących trzon drużyny oraz trener Andrzej Wróblewski. Zarząd klubu rozważał nawet wycofanie drużyny z rozgrywek seniorskich, gdyż brakowało środków pieniężnych oraz chętnych by ukształtować choćby meczową jedenastkę. Ostatecznie drużyna wystartowała w rozgrywkach a trenerem został jeden ze starszych stażem zawodników Rafał Staśkiewicz.

Drużyna składająca się głównie z zawodników młodzieżowych rozpoczęła rozgrywki od trzech porażek: w pierwszych dwóch kolejkach ZNICZ przegrywał nieznacznie, bo 1:2 w obu spotkaniach z „Liswartą” Popów i „Spartą” II Lubliniec, mimo iż w obu meczach zespół z Kłobucka prowadził i kontrolował przez wiekszość czasu grę. Niestety doświadczenie brało górę nad młodzieńczym zapałem, a całkiem obnażyła je drużyna z Babienicy, która rozbiła ZNICZA na własnym boisku 6:0.

Pierwszy punkt zdobyty został w Kłobucku z drużyną MLKS Woźniki po bezbramkowym remisie. W powiatowych derbach z „Olimpią” Truskolasy ZNICZ do przerwy prowadził 1:0 i ta jedna bramka była najniższym wymiarem kary dla zawodników z Truskolas. Niestety czerwona kartka dla jednego z zawodników i prowadzenie przez cały mecz otwartej gry doprowadziło do słabej końcówki spotkania i porażki 1:3. Kolejne spotkanie to popis świetnej gry bramkarzy, zarówno kłobuckiego zespołu jak i przeciwnika z „Jedności” Boronów. Dzięki ich świetnym interwencjom mecz zakończył się bezbramkowym remisem i pomimo iż nie padły w tym spotkaniu bramki mecz stał na dobrym poziomie. W następnym meczu ZNICZ wygrywa z Konopiskami 1:0 po bramce Kardasa ale przede wszystkim młodego bramkarza Pawłowskiego, który bronił w sytuacjach nieprawdopodobnych. W spotkaniu z „Pilicą” Koniecpol padł remis 1:1, uratowany w ostatnich sekundach meczu. IX kolejka to wysoka przegrana z jednym z kandydatów do awansu częstochowską „Victorią”. W meczu z Blachownią do remisu (1:1) przyjezdnych przyczynił się niedoszły zawodnik i wychowanek ZNICZA Tomasz Zych.

Jedenasta kolejka to mecz z „Warta” Mstów o tak zwane „sześć” punktów; pierwsza połowa to wyrównana gra obu drużyn z lekką przewagą gospodarzy, którzy obejmują prowadzenie 1:0. Druga rozpoczyna się od dramatycznej gry piłkarzy kłobuckiego klubu i utracie trzech bramek i gdy wydaje się, iż mecz ten zakończy sie wysoką porażką gości, zawodnicy ZNICZA rozpoczynają szaleńczy pościg odważną grą. Na dwadzieścia minut przed końcem strzelają pierwszego gola, trzy minuty później pada druga bramka. Na dziesięć minut przed końcem pada trzeci gol dla ZNICZA i trener gospodarzy nie wytrzymuje, dokonując dwóch zmian w linii obrony. Jednak na minutę przed końcem ZNICZ doprowadza do remisu, a kibice i działacze obu drużyn przecierają oczy ze zdziwienia i gdy wszyscy spodziewali się końcowego gwizdka, błąd w obronie popełnia ZNICZ i pada piąta bramka dla „Warty” a sędzia chwilę później odgwizduje koniec spotkania. Piłkarze z Kłobucka byli załamani i przez długi czas nie schodzili z boiska.

Lekcja jednak została odrobiona i w następnych dwóch kolejkach ZNICZ zdobył sześć punktów pokonując „Unię” Kalety 2:1 i „Lotnik” Kościelec 5:0. Niestety dwa ostatnie mecze jesieni oraz pierwszą kolejkę wiosny rozegraną awansem ZNICZ przegrał i po XVI kolejkach zajmował przedostatnie miejsce w tabeli z dorobkiem 13 punktów, choć z niewielką stratą do miejsca gwarantującego utrzymanie w lidze.

Wiosna miała dać odpowiedź czy piłkarzy stać na lepszą grę i walkę o każdy punkt, by znów nie doprowadzić do spadku z Ligi Okręgowej. Jednak w międzyczasie w klubie nastąpiły duże zmiany. Zmienił się zarząd klubu oraz ponownie na stanowisko trenera zatrudniono Andrzeja Wróblewskiego, powróciło także do klubu kilku zawodników.

W pierwszym spotkaniu wiosną w Lublińcu, pomimo iż ZNICZ kończył mecz w dziewięciu zdołał wywieźć punkt po bezbramkowym remisie z miejscową „Spartą” II. XVIII kolejka to spotkanie z liderem i drugim po „Victorii” kandydacie do awansu „Orłem” Babienica. Mecz rozgrywano przy mocno padającym deszczu, lecz kibice oglądali pasjonujące widowisko. Już do przerwy padło pięć bramek i choć to „Orzeł” prowadził 3:2 to nie było widać na boisku która z drużyn aspiruje do awansu, a gra zawodników ZNICZA dawała nadzieję, że w drugiej odsłonie meczu przechylą szalę na swoją stronę. Druga połowa to właśnie dominacja kłobuckiego klubu i trzeci, wyrównujący gol, jednak więcej bramek już nie padło i mecz zakończył się remisem 3:3.

Następne trzy kolejki to komplet zwycięstw piłkarzy ZNICZA, później zawodnicy dostali lekkiej zadyszki i zremisowali z Konopiskami 0:0 i przegrali pierwszy raz wiosną w Koniecpolu 1:3. W meczu w Kłobucku z „Victorią” ZNICZ zremisował 1:1, tracą bramkę już w pierwszej minucie meczu po błędzie bramkarza.

Do końca sezonu ZNICZ był już niepokonany, odnosząc cztery zwycięstwa – w tym aż 8:0 z „Lotnikiem” Kościelec – i dwa razy remisując. Ostatecznie drużyna zajęła dziewiąte miejsce, zdobywając wiosną 27 punktów (w sumie 40), będąc jedną z najlepszych drużyn w drugiej połowie sezonu.

Przed następnym sezonem wróciło do klubu kilku doświadczonych zawodników a kilku utalentowanych juniorów doszło do pierwszego zespołu. Jednak już w pierwszym spotkaniu zawodnicy nie sprostali Babienicy przegrywając 1:3. Druga kolejka to wygrana z Woźnikami 4:0, a trzecia to znów porażka 1:2 z „Polonią” Poraj. Niestety właśnie tak wyglądała gra zespołu przez cały sezon, zawodnicy nie mogli znaleźć właściwego rytmu gry i odnaleźć formy z wiosny. Po kolejnych trzech zwycięstwach, w których drużyna z Kłobucka nie straciła nawet jednej bramki (z Truskolasami 1:0, Kuźnicą Marianowa 2:0 i Lublińcem 3:0) wydawać by się mogło kibicom, że piłkarze powalczą o najwyższe cele. Zwłaszcza, iż w VII kolejce ZNICZ jechał do Kuczowa (mecz rozegrano w Kaletach), by zmierzyć się z ostatnią drużyną w tabeli „Małapanwią”, która dotąd nie zdobyła nawet bramki. Kibice (i niestety chyba nie tylko oni) dopisywali już trzy punkty dla ZNICZA, a jakież było zaskoczenie po meczu kiedy do Kłobucka dotarł wynik 1:0 dla gospodarzy. Znów okazało się, że gra ze „słabymi” zespołami to „pięta achillesowa” drużyny ZNICZA. Porażka ta zadziałała deprymująco na zawodników, którzy przegrali także następny mecz w Kłobucku z „Jurą” Niegowa 0:1. W następnych dwóch spotkaniach pokonali w Mstowie „Wartę” 3:1 i w Kłobucku „Unię” Kalety w takim samym stosunku. XI kolejka to gminne derby w Kamyku z miejscową „Pogonią”. Pomimo, iż przez większość spotkania to ZNICZ był drużyną przeważającą to gospodarze pierwsi strzelili bramkę, a potem w umiejętny i szczęśliwy sposób bronili wyniku, stwarzając sobie kilka groźnych okazji do zdobycia drugiej bramki. Jednak zawodnicy kłobuccy walczyli o wynik do końca i w ostatniej minucie udało im sie doprowadzić do remisu po celnym strzale z rzutu karnego. Kolejne dwa spotkania to sześć oczek na koncie ZNICZA po zwycięstwach z Konopiskami 1:0 i Boronowem 2:0. Niestety ostatnie trzy spotkania (w tym jedno rozegrane awansem z rundy wiosennej) to trzy porażki (z Koniecpolem 0:2, Popowem 0:3 i Babienicą 1:2).

Wiosnę ZNICZ rozpoczął od zwycięstwa 3:2 w Woźnikach, lecz w kolejnym spotkaniu po raz drugi w sezonie przegrali z „Polonią” Poraj 0:1. W meczach z Truskolasami, Kuźnicą Marianowa i Lublincem zawodnicy kłobuckiego klubu trzy razy schodzili zwycięscy – wygrali kolejno 4:0, 2:1 i 3:0 (choć ten ostatni mecz walkowerem, gdyż „Sparta” II Lubliniec została wycofana z rozgrywek).

Po tych meczach znów na drodze ZNICZA stanęła drużyna Kuczowa. Zawodnicy bardzo motywowali się na ten mecz, mimo iż „Małapanew” dalej broniła się przed spadkiem. Niestety mimo wielu sytuacji i całkowitej dominacji piłkarzy z Kłobucka, to goście wyprowadzili kontrę po której strzelili jedyną bramkę ale jak się okazało na wagę trzech punktów. ZNICZ „walił głową w mur” a Kuczów broniąc się całym zespołem po raz drugi pokonał kłobucki zespół. Znów sport pokazał jaki jest nieprzewidywalny, drużyna skazana na pożarcie w dwóch meczach zdobyła komplet punktów.

ZNICZ udowodnił w kolejnym meczu, że potrafi grać dobry futbol i zwyciężył wicelidera rozgrywek „Jurę” Niegową 1:0, a następnie „Wartę” Mstów 3:1. Dwa remisy (z Kaletami 0:0 i Kamykiem 3:3) w następnych spotkaniach skazały ZNICZ na miejsce górnej części tabeli, lecz bez możliwości walki o awans. Mecz z rywalem za miedzy Kamykiem znów był emocjonujący. Piłkarze kłobuccy objęli prowadzenie w pierwszej połowie po pięknej bramce Gorczycy lecz niestety dla fanów ZNICZA, kolejne bramki zdobyli piłkarze z Kamyka i do przerwy wynik brzmiał 1:2 na korzyść gości. W drugiej połowie kłobuccy kibice cieszyli się z bramki na 2:2 i liczyli na kolejną, jednak nieuwaga i zostawienie na chwilę wychowanka ZNICZA, grającego w barwach „Pogoni” Rogaczewskiego spowodowało utratę trzeciej bramki i walkę o remis do końca meczu. Na szczęście dla grających ambitnie zawodników ZNICZA znów los się uśmiechnął i w ostatniej minucie strzelili bramkę wyrównującą.

Po ciężkich derbach pokonali w kolejnym meczu w Konopiskach „Lot” 2:1 i rozgromili w Kłobucku Boronów 7:0. Po przegranym meczu w przedostatniej kolejce 2:3 w Koniecpolu zrezygnował trener Wróblewski i do ostatniego meczu sezonu z „Liswartą” Popów drużynę przygotowywali najstarsi zawodnicy drużyny. Niestety drużyna pozostawiona sama sobie nie potrafiła się zmobilizować i uległa na własnym stadionie 2:3 na zakończenie rozgrywek.

Mimo dobrej postawy w niektórych meczach, przeplatana porażkami w meczach teoretycznie wygranych zaowocowała dopiero 7 miejscem na koniec sezonu.

Sezon 2007/2008 był pod wieloma względami przełomowy, po pierwsze trenerem pierwszej drużyny został jeden z najbardziej doświadczonych zawodników Tomasz Juszczyk, a po drugie stworzono drugą drużynę, która wystartowała w Klasie „B”, stworzona przez najbardziej utalentowanych juniorów połączonych z zawodnikami nie mieszczącymi się w kadrze meczowej pierwszej drużyny, jej trenerem został także jeden z starszych zawodników Staśkiewicz Rafał.

Utworzenie drugiej drużyny miało na celu wzmocnienie rywalizacji i możliwość wychwycenia najzdolniejszych juniorów by ich start w pierwszej drużynie przebiegał płynnie. Kadra obu drużyn liczyła 34 zawodników, którzy mogli w każdej chwili wskoczyć do kadry zespołu pierwszego lub z niej wyskoczyć.

Początek ligi okręgowej był dla ZNICZA bardzo udany mimo remisu w pierwszym meczu z Kaletami 1:1 dwa kolejne zakończyły sie wygranymi na wyjazdach w Kamieńskich Młynach 0:3 i Woźnikach 1:2, niestety IV kolejka to głupio poniesiona porażka w Kuźnicy Marianowej 2:5. Następne cztery mecze to komplet punktów zdobytych na drużynach z Poraja 2:1, Boronowa 3:0, Mstowa 1:0 i lokalnego rywala z Kamyka 3:2. W IX kolejce ZNICZ się zatrzymał i zremisował u siebie z Popowem 0:0, niestety w kolejnych meczach także nie grał zbyt udanie gdyż przegrał w Niegowej 0:2 a następnie zanotował dwa remisy z Konopiskami i Truskolasami 1:1. Jednak zawodnicy w dwóch kolejnych meczach po ciężkich meczach zwyciężyli 2:1 odpowiednio „Unię” Rędziny i „Pilicę” Koniecpol. Ostatni mecz rundy to jednak porażka na własnym boisku beniaminkiem „Pająkiem” Wąsosz 2:3.

ZNICZ po rundzie jesiennej zajmował czwartą pozycję z 28 punktami i stratą 11 punktów do lidera ale miał tylko dwa punkty straty do drużyny zajmującej drugie miejsce.

Druga drużyna rywalizująca w Klasie „B” zajmowała po jesieni drugie miejsce ze stratą dwóch punktów do lidera z bilansem 8 zwycięstw i 4 remisów, kończąc rywalizację bez porażki. Młodzi zawodnicy (głównie szesnastolatkowie) wsparci graczami pierwszej drużyny radzili sobie nad wyraz dobrze, choć w niektórych spotkaniach zabrakło szczęścia lub boiskowego cwaniactwa. W niektórych meczach pokazywali umiejętności których brakowało seniorskim zawodnikom drużyn przeciwnych. W meczu z Kruszyną Michalski Piotr zdobył klasycznego hat tricka strzelając wszystkie bramki głową, potrafili odrabiać straty w meczach w których przegrywali („Piast” Lubojna, „Metal” Rzeki Wielkie. Po prostu walczyli o miejsce w pierwszej drużynie.

Druga runda dla II drużyny była mniej udana, nikt ich już nie lekceważył i drużynie było trudniej o punkty, zwłaszcza na wyjazdach kiedy to drużyny przeciwne broniły się całym zespołem i grały z kontry. Ostatecznie ZNICZ II zajął trzecie miejsce z bilansem 14 zwycięstw, 5 remisów i porażek. Jednak w tym sezonie następowała reorganizacja wszystkich lig i zespół dostał szansę na awans w meczu barażowym z trzecim zespołem drugiej grupy Klasy „B” „Startem” Soborzyce. W pierwszym spotkaniu ZNICZ II wygrał u siebie 3:1 lecz działacze częstochowskiego OZPN z niewiadomych przyczyn przyznali walkower dla drużyny z Soborzyc. Działacze ZNICZA postanowili nie uczestniczyć w tej maskaradzie lecz dla dobra zawodników zdecydowano by rewanż zagrać i w Soborzycach po raz drugi lepszy okazał sie kłobucki zespół zwyciężając 1:4, lecz radość z awansu znów popsuli działacze z Częstochowy, którzy po raz drugi przyznali walkower drużynie „Startu”. Mimo protestów działaczy ZNICZA z awansu cieszyła sie drużyna z Soborzyc.

Wracając do pierwszej drużyny, pierwsze dwie kolejki były bardzo nieudane, jeszcze jesienią przegrali z Kamieńskimi Młynami 0:1 w kolejce rozegranej awansem na jesień. W drugiej doznali porażki w Kaletach 3:2 ale w trzeciej kolejce pokonali Woźniki 5:0 a następnie 1:0 „Płomień” Kuźnicę Marianową i gdy wydawało się iż zawodnicy wrócili na właściwe tory przyszła porażka 0:3 z „Polonią” Poraj na wyjeździe. Gdy kibice obawiali się o formę zawodników, ci wygrali kolejnych pięć spotkań – 1:0 z „Jednością” Boronów, 3:0 z ‘Wartą” Mstów, zdemolowali „Pogoń” Kamyk 6:1, zwyciężyli w Popowie z „Liswartą” 2:0 i w Kłobucku z „Jurą” Niegowa 4:1.

Kolejka XXVI przyniosła remis w Konopiskach z „Lotem” 1:1 a dwie następne porażki, które w praktyce rozstrzygnęły wykluczenie ZNICZA z walki o awans do IV ligi. Ja wspomniane było wcześniej w sezonie tym nastąpiła reorganizacja lig i była szansa na zajęcie drugiego miejsca premiowanego awansem. Lecz w meczach tych ZNICZ spotykał się z kontr kandydatami do awansu, „Olimpią” Truskolasy z którą przegrali w Kłobucku 0:1, po słabym meczu w którym trener „Olimpii” ustawił zespół na grę z kontry i po przypadkowej bramce i poważnym błędzie bramkarza ZNICZA spotkanie zakończyło się zwycięstwem gości. Następny mecz i kolejny rywal do gry w IV lidze „Unia” Rędziny. Znicz rozpoczął spotkanie bardzo dobrze lecz nie potrafił udokumentować swojej przewagi bramką, jednak błąd obrony i jednego ze stoperów [niestety autora tej książki] zakończył się co prawda przerwaniem akcji ale i czerwoną kartką dla tegoż zawodnika. Podłamani zawodnicy stracili trzy bramki do przerwy i jedną zaraz po przerwie, jednak powtórzyło się coś co miało miejsce na tym boisku kilka lat wcześniej („Unia” rozgrywała swoje mecze w Mstowie), ZNICZ zdobył kolejne trzy bramki i był bliski doprowadzenia do remisu, jednak gdy kłobuccy piłkarze zdobyli przewagę grając w dziesięciu przeciw jedenastu, sędzia zawodów usunął kolejnego zawodnika ZNICZA z boiska i było jasne, że tego spotkania nie wygrają lecz do końca walczyli o remis. Niestety mimo paru dogodnych sytuacji zabrakło sił i szczęścia by zdobyć wyrównującą bramkę. Ostatecznie mecz zakończył sie wynikiem 4:3 dla Rędzin.

Ostatnia kolejka to zwycięstwo z „Pająkiem” Wąsosz 2:0 i ostatecznie czwarte miejsce w tabeli na koniec rozgrywek z cztero punktową stratą do drugiej drużyny, którą była właśnie „Unia” Rędziny, i wielkim niedosytem zarówno piłkarzy, działaczy jak i kibiców. Kibiców, którzy w tym sezonie (głównie młodzi ludzie) fantastycznie dopingowali zespół przez cały sezon, zarówno w Kłobucku jak i na wyjazdach. Takiego dopingu jak w tym sezonie nie było ani wcześniej ani później. Piękne oprawy, śpiewy, oklaski dla rywali i cudowna atmosfera z pewnością podnosiły morale zespołu co widać było po reakcjach zawodników, którzy po każdym meczu oklaskami dziękowali tym kibicom, którzy wspierali ich w każdym meczu, nawet tym przegranym.

Przed kolejnym sezonem doszło do zmiany zarządu (notabene wcześniej zarząd troszkę został przemeblowany, gdyż zrezygnował Prezes, Skarbnik i dwóch jego członków) oraz zlikwidowano II zespół ZNICZA, a także do dość dużych zmian kadrowych.

ZNICZ rozpoczął od porażki z Kamienicą Polską na własnym stadionie 1:2 lecz kolejne trzy spotkania wygrywał z „Lotnikiem” Kościelec” 2:1, Niegową 2:0, „Spartą” Lubliniec 3:0, następnie zremisował z Koniecpolem 0:0 i rozgromił „Wartę” Kamieńskie Młyny na wyjeździe 9:0. Zwycięstwo to uśpiło piłkarzy, gdyż tydzień później przegrali u siebie z Woźnikami 1:4, potem zremisowali 3:3 z „Pogonią” Kamyk (wynik ten zweryfikowano na 3:0 na korzyść gospodarzy, ponieważ w ZNICZU wystąpił nieuprawniony zawodnik) i przegrali 0:2 z „Rakowem” II Częstochowa. Dwa kolejne mecze to dwa remisy z Mstowem 2:2 i tradycyjnie ostatnimi laty z Konopiskami 0:0. Kolejne mecze to zwycięstwo z „Kingway” Popów 2:1, remis z Porajem 2:2, ponowne zwycięstwo z Boronowem 2:0, porażka z głównym kandydatem do awansu „Skrą” Częstochowa 0:4, wygrana z Kaletami 5:0 i remis na koniec rundy w Babienicy z miejscowym Orłem II 1:1.

Runda wiosenna to znów wzloty i upadki, na początek porażka w rewanżu z Kamienicą 0:2 i Kościelcem 1:3. Potem dwie wygrane z Niegową 5:1 i Lublińcem 4:1, remis z Koniecpolem 0:0. Tak już do końca wyglądała ta runda, kolejne mecze: Woźniki 0:3, Kamyk 2:1, „Raków” II 2:3, Mstów 3:0, Konopiska 0:5, Popów 4:1, Poraj 0:0, Boronów 2:0, „Skra” 4:1 (pierwsza porażka i pierwsze stracone punkty przez ten zespół w sezonie, co znów pokazało, iż ZNICZ potrafi grać na wiele wyższym poziomie niż jest lidze), Kalety 2:0, Babienicą 2:1. Tym meczem ZNICZ zakończył sezon na miejscu piątym z 58 punktami, 17 zwycięstwami, 10 porażkami i 7 remisami i z 20 bramkami na plusie.

Sezon 2009/2010 był dziwny po wieloma względami, zmienił sie znów zarząd, zmieniali się trenerzy, mimo iż kadra w zasadzie została wzmocniona to był to najgorszy sezon od kilku lat.

Pierwsze dwa mecze to dwie porażki 2:3 z „Lotem” konopiska i 1:4 z „Pilicą” Koniecpol, następnie dwa zwycięstwa nad Kaletami 2:1 i Popowem 2:0. I znów ZNICZ zaczął grać w kratkę gdyż w następnych meczach pokonali Kamienicę Polską (późniejszego zwycięzcę rozgrywek) 3:0 i zremisowali 1:1 z „Jurą” Niegową. Po tym spotkaniu ze stanowiska trenera zrezygnował Tomasz Juszczyk, a tymczasowym został Mazik Przemysław, jeden ze starszych graczy z tej kadry. W Kościelcu z „Lotnikiem” zawodnicy z Kłobucka wygrali 2:1, by w kolejnej kolejce zwyciężyć „Liswartę” Lisów 3:1. Kolejne cztery kolejki to cztery porażki z jednym z kandydatów do awansu MLKS Woźniki 0:5, Kamykiem 1:2, Blachownią 0:1 i „Rakowem” II 1:3. W kolejce XIV obowiązki trenera przejął Edward Przybylski w przeszłości trener między innymi „Warty” Działoszyn, a ZNICZ spotkał się z beniaminkiem „Naprzodem” Ostrowy. Mecz walki zakończył się wynikiem 2:2 ale dał kibicom wiele satysfakcji. Pierwsi objęli prowadzenie zawodnicy ZNICZA, jednak goście zdołali doprowadzić do remisu, gdy wydawało się, iż takim wynikiem zakończy się ten mecz piłkarze Ostrów po jednej z kontr strzelili drugą bramkę. Sędzia doliczył cztery minuty ale nikt chyba – oprócz zawodników ZNICZA – nie wierzył w doprowadzenie do remisu, a jednak piłkarzom Kłobucka udało się to w 93 minucie. Chwilę po rozpoczęciu gry przez „Naprzód” piłkarze z Kłobucka przejęli piłkę i wyprowadzili kontrę, która jednak nie zakończyła się bramką a gości uratował słupek. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 2:2. W dwóch ostatnich meczach, w tym jeden rozegranym awansem ZNICZ doznał dwóch porażek w Poraju 0:1 i w Konopiskach 1:5, a po tym meczu zrezygnował trener Przybylski i drużyna po raz drugi w sezonie została bez trenera. Po szesnastu meczach drużyna zajmowała jedenaste miejsce z 19 punktami i realnym zagrożeniem walki o utrzymanie.

W trakcie przerwy zimowej ponownie zmienił się zarząd klubu a jako trener znów do rundy przygotowywał zespół Juszczyk.

W pierwszym meczu ZNICZ spotkał się w Koniecpolu z „Pilicą” i doznał porażki 0:1 po kuriozalnej bramce i ewidentnym błędzie sędziego zawodów, który to w kolejnym meczu który sędziował ZNICZOWI, przeprosił za błąd. Niestety i ta runda wyglądała podobnie do jesiennej, zawodnicy grali w kratkę, nie sprzyjało szczęście. W kolejnych meczach ZNICZ spotykał się z: Popowem 0:0, Lublińcem 4:2, Kaletami 3:3, Kamienicą 0:2, Niegową 1:1, Kościelcem 1:1, Lisowem 0:2, Woźnikami 5:0, Kamykiem 1:1, Blachownią 0:4, „Rakowem” II 0:3, Ostrowami 0:2, Porajem 3:0. Ostatecznie zespół zajął 11 miejsce z 33 punktami, 9 zwycięstwami, 6 remisami i aż 15 porażkami z ujemnym stosunkiem bramek minus 12.

Kłobucki klub wypromował kilku piłkarzy, którzy osiągnęli sukces sportowy. Do najbardziej znanych należą Andrzej Wróblewski oraz Witold Gwiździel, wieloletni piłkarze Rakowa Częstochowa, występując z nim w drugiej i potem pierwszej lidze. Ten pierwszy kończył swą karierę jako piłkarz pierwszoligowego Ruchu Radzionków, był także trenerem pierwszej drużyny ZNICZA Kłobuck. Także piłkarzami Rakowa byli dwaj starsi piłkarze ZNICZA Krzysztof Gawlik i Krzysztof Nowak oraz Obała Piotr i Staśkiewicz Rafał. W juniorskich drużynach „Rakowa” grali Rogaczewski Andrzej, Toporek Robert, Mękarski Piotr. W IV ligowym „Włodarze” Częstochowa występowali Juszczyk Tomasz i Zygier Piotr. Juszczyk reprezentował także barwy trzecioligowej „Odry” Opole, a Zygier II ligowego „Śląska” Wrocław i III ligowego „Chrobrego” Głogów. Ireneusz Bucki reprezentował barwy trzecioligowego Metalu Kluczbork oraz wspominani Piotr Borowski i Brdąkała Paweł w juniorach Gwarka Zabrze.

Także liczne występy młodych piłkarzy ZNICZA w reprezentacjach okręgu częstochowskiego w rozgrywkach o Puchar Deyny i Kuchara świadczą o dobrej pracy szkoleniowej z najmłodszymi adeptami piłki nożnej.

Dodać trzeba na koniec, iż w całej historii ZNICZ Kłobuck kilka razy zmieniał nazwę, choć były to kosmetyczne zmiany: Ludowy Klub Sportowy ZNICZ Kłobuck, LKS „MOKSiR” ZNICZ Kłobuck, Ludowy Klub Sportowy „ZNICZ – SEVEN II” Kłobuck, Miejski Ludowy Klub Sportowy ZNICZ Kłobuck.

Trenerzy ZNICZA

Przez te wszystkie lata na ławce trenerskiej przewinęło sie kilkanaście nazwisk, ludzi bezpośrednio związanych z klubem, wychowankowie oraz trenerzy niezwiązani z klubem. Problemem jest ustalenie nazwisk trenerów z pierwszych lat działalności klubu.

1964 – 1968 Jerzy Orłowski – piłkarz m. in. Legii Warszawa

1968 – 1976 Wójcikowski Stanisław, Chłąd Zdzisław, Jasiński Tadeusz, Kołodziejczyk Stanisław

1976 – (?)1978 Jacek Mikuła

1978 – 1979 Stanisław Kołodziejczyk

1979 – (?)1983 Grzegorz Gliński

1983 – 1985 Lech Telenga

1985 – Ryszard Ubogi

1985 – 1988 Lech Majcher

1988 – 1990 Jerzy Marszałek

1990 – 1994 Krzysztof Nowak

1994 – 1998 Jerzy Owczarek

1998 – 2000 Jerzy Marszałek

2000 – 2005 Andrzej Wróblewski

2005 – Rafał Staśkiewicz

2005 – 2007 Andrzej Wróblewski

2007 – 2009 Tomasz Juszczyk

2009 Przemysław Mazik

2009 Edward Przybylski

2009 – 2010 Tomasz Juszczyk

2010 – … Sebarstian Synoradzki

Zarządy ZNICZA

Najaktywniejszymi działaczami w latach 60 – tych byli: Gębuś Edmund, Tukajski Stanisław, Idzikowski Lucjan, Wójcik Edmund, Bebłot Kazimierz, Palutkiewicz Walerian, Dziwosz Adam, Wolnicki Stanisław, Wachowski Tadeusz, Nowakowski Kazimierz, Kober Zbigniew, Szymański Maciej, Blachnicki Ryszard.

Działacze Ci byli wtedy w zarządzie klubu i zajmowali w różnych okresach funkcję prezesa: Idzikowski Lucjan 1960 – 1962, Wójcik Edmund 1963 – 1965, Dziwosz Adam 1965 – 1968, Kober Zbigniew 1969 – 1970. Zdjęcia drużyny robił Wierus Zygmunt, okresowe badania lekarskie przeprowadzał dr Wójcik Franciszek, funkcję opieki medycznej pełnił Osyra Stefan.

Wśród działaczy kłobuckiego klubu na pierwszy plan wysuwa się nazwisko świętej pamięci Wolnicki Stanisław, który od początku działalności klubu brał czynny udział w jego działalności. Wybrany pierwszym prezesem klubu pełnił tę funkcję do roku 1977, a później prezesem honorowym. Drugą ważną osobą dla klubu to Wachowski Tadeusz, który pełnił funkcje vice – prezesa do spraw organizacji oraz członka Zarządu Częstochowskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej, niestety tragicznie zmarły w roku 1984. Kolejną postacią ważną dla klubu jest Dederko Adam, który przejął funkcję prezesa w 1983 roku i pełnił ja do 1992. W roku 1992 prezesem obrany został były piłkarz ZNICZA i częstochowskiego Rakowa Krzysztof Nowak, który pełnił także funkcje trenera trampkarzy w kłobuckim klubie oraz później Burmistrza Kłobucka.

Prezesurę w klubie sprawowali także Janusz Paludkiewicz, Jarosław Lupa, Staśkiewicz Rafał, ś.p. Zych Władysław, Mazik Bogdan, Robert Glajzner, Mazik Przemysław oraz Wojciech Grzybowski. Wszyscy byli lub nadal są związani z klubem, większość stawiało pierwsze kroki w piłce nożnej właśnie w ZNICZU. Oczywiście z klubem związanych było o wiele więcej osób, którzy aktywnie brali udział w organizacji pracy klubu, czy pomagali w lepszych lub gorszych chwilach, nie sposób ich zapamiętać a by wymienić każdego trzeba by napisać osobną książkę. Także opiekunowie boiska i całego obiektu (Dederko, Radoń, Chuchla) lub np. Pani Radoń, która opiekowała się sprzętem przez wiele lat, czy też Pan Borowski wrośli w tradycje i wspomnienia działaczy, kibiców oraz samych zawodników.

Na tym sezonie kończy się ta opowieść lecz nie historia kłobuckiego klubu, oby trwała cały czas i nawiązywała do najlepszych etapów tego klubu, by kibice, zawodnicy i działacze mieli wiele powodów do dumy i zadowolenia zarówno z gry jak i stylu drużyny, którą pokochali i której kibicują, bądź zostawiają zdrowie na boisku i poza nim, by ten klub był czymś więcej niż tylko efemerydą na piłkarskiej mapie czy to regionalnej czy ogólnopolskiej, czego życzę wszystkim.

AUTORZY: Jan Szczypiór, Rafał Staśkiewicz